Wybierz swój sklep:

Z wizytą u Klubowiczów

Małymi krokami u Izy


Małymi krokami <strong>u Izy</strong>

Jak się urządza z pomocą bliskich...

Mieszka z mężem Marcinem na obrzeżach Gdańska. W słoneczne dni z jej okna w kuchni widać morze, na co dzień panoramę miasta. Pochodzi z Kurpi, które kocha za sielskość, lekkość w podejściu do czasu, tradycję. Rodzina jest dla niej ważna, tak samo jak dobre relacje z ludźmi, przyjaciele, na których zawsze w trudnych momentach może liczyć, a przekonała się o tym nie raz.
Pracuje w firmie zajmującej się nieruchomościami. Robi rękodzieło, piecze (jeśli szarlotka, to tylko ze swoich jabłek), zamienia stare w nowe, a wszystko po to, by każdy, kto ją odwiedzi, czuł się jak u siebie.
Przestrzeń otwarta w górę i bok

Przestrzeń otwarta w górę i bok

Mieszkanie jest dwupoziomowe, jasne, słoneczne i sprawia wrażenie przestronnego. Może dlatego, że z dużego przedpokoju widać kuchnię otwartą na jadalnię. Z jadalni można przejść bezpośrednio do salonu, a z salonu po ażurowych drewnianych schodach dostać się na górę. Iza uważa, że życie razem, a w szczególności urządzanie mieszkania, to sztuka kompromisów. Uczą się tej sztuki od niedawna, bo nie mieszkali wcześniej razem. Bardzo im zależało na tym, by po ślubie wszystko było nowe. Na początku nie mieli za wiele, spali na dmuchanym materacu pożyczonym od rodziców, i cieszyli się z każdego nowego zakupu. A mieszkanie urządzają wspólnie.
Skarby odnalezione

Skarby odnalezione

Grunt to dobry plan – oni założyli, że z małymi wyjątkami będą wydawać na mieszkanie do stu złotych miesięcznie. Chcą małymi krokami, ale samodzielnie i z satysfakcją. Jak im się to udaje? Iza od razu podaje przykłady: krzesła – 40 zł (za komplet), stół – 50 zł, witryna za 10 zł. Większość to rzeczy, których ktoś chciał się szybko pozbyć. Gdy inni wściekają się na nią za najgorzej wydane pieniądze (mąż) lub śmieją, że ktoś bezczelnie próbuje na niej zarobić (mama), ona zawija rękawy i ze zniszczonego starocia robi arcydzieło. Ma dryg do tego. Firanki i zasłony też uszyła własnoręcznie.
Prezenty od dobrych ludzi

Prezenty od dobrych ludzi

Przez dwa pierwsze miesiące żyli na kartonach i to dosłownie. Kuchnia powstawała w głowie Izy, a z wyposażenia mieli tylko płytę grzejną z pojedynczym palnikiem. Funkcjonowało im się w miarę dobrze, dopóki nie przychodzili znajomi (nie tak łatwo zrezygnować z niedzielnych rytuałów), bo jak upiec ciasto, przyrządzić obiad, ugościć? Już nie raz przekonali się, że w trudnych momentach zawsze mogą liczyć na wsparcie. Rodzice zasponsorowali zabudowę kuchenną, wujek wykonał meble, a koleżanka z pracy (kibicuje im od początku, choć znają się krótko) oddała płytki, które zostały jej po remoncie.
Bujany w obłokach

Bujany w obłokach

Jak duże było zdziwienie Marcina, gdy zobaczył swoją żonę w bujanym fotelu, opatuloną w koc, na klatce schodowej przed drzwiami mieszkania, chwilę przed tym, jak zapukała do drzwi? Chciała mu zrobić niespodziankę? Zależało jej na tym, by fotel dobrze mu się kojarzył? Szczególnie że on nie był zadowolony z tego zakupu. Choć mieli odmienne zdanie, doszli do porozumienia: fotel będzie prezentem od Marcina, ale Iza musi sama sobie go przywieść. Odnawiała go długo, wieczorami, po pracy. Teraz to jej ulubiony mebel.
Pierwsze oczka, pierwsze słupki

Pierwsze oczka, pierwsze słupki

Potrzeba matką nauki? Gdy Iza skończyła renowację fotela, pojawił się problem – jak go ustawić, by nie zniszczyć podłogi. Konieczny jest dywanik. To, co znaleźli w sklepach, było koszmarne, dlatego Iza postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce, poza tym od zawsze chciała nauczyć się szydełkowania. Jeśli jest okazja, to czemu nie spróbować? Kupiła szydełko grubsze niż długopis i uczyła się z filmików w Internecie. Dywanik powstał w jeden dzień. Wykorzystała sznurki, które sama zrobiła z resztek bawełny (oryginalne zpagetti było za drogie, dlatego kupiła koszulki w taniej odzieży). Teraz już wie, że sama zrobi pled na łóżko.
Samowystarczalność

Samowystarczalność

Dużo rzeczy do mieszkania robili sami. Iza od razu przechodzi do salonu i pokazuje wiszące, świecące kulki. Śmiało można powiedzieć, że nie odbiegają od oryginału, a nawet są lepsze. Jest z nich dumna, szczególnie że dysponuje skromnym budżetem (nie sztuka przecież ładnie się urządzić, wchodząc do sklepu i wybierając wszystko, na co ma się ochotę). Pompony z przedpokoju to też jej dzieło. Przemyciła je do mieszkania potajemnie, bo Marcin był sceptycznie nastawiony do takich ozdób. Na szczęście, gdy je zobaczył, zmienił zdanie. Potem sam pomagał robić kolejne. Gdy Izie coś się spodoba, od razu zastanawia się, czy umiała by to zrobić sama.
Zawsze tylko aniołów szukamy

Zawsze tylko aniołów szukamy

Ich wspólną pasją – na szczęście jej i jego – są anioły. Choć mają ich sporo, chcieliby mieć jeszcze więcej. Zawsze, gdy gdzieś jadą, starają się znaleźć nowy nabytek. Każdy anioł ma swoje miejsce. Jeden umieścili wysoko na oknie, drugi na komodzie, kolejny na półce. Który jest ulubiony? Może ten malutki z lustra w przedpokoju (tak swoją drogą lustro znaleźli na śmietniku). Wisi centralnie, tuż nad głową. Aniołki są głównie w kolorze białym – podobnie jak większość dodatków. Bo Iza, jak sama mówi, ma miłość do białego.
Tradycyjnie, nowocześnie, po swojemu

Tradycyjnie, nowocześnie, po swojemu

Sofa jest robiona na zamówienie, według projektu Izy. Nie kupiła gotowej, bo… nie lubi gotowców. Dla niej ważne jest, by kanapa była wypoczynkiem – po pracy ma ochotę rzucić się w miękkie poduszki, nie lubi siedzieć wyprostowana, sztywna (Marcin uważa inaczej: ma być zdrowo dla kręgosłupa). W salonie stoi też telewizor, gdy przychodzą goście często coś wspólnie oglądają. Izę smuci, że coraz częściej telewizor zajmuje centralne miejsce. Dlaczego nie stoi tam to, co najważniejsze? Nie eksponujemy zdjęć, pamiątek? Na Kurpiach, skąd pochodzi, kiedyś w każdym domu było miejsce na duży obraz, świece, ołtarzyk, przy którym rodzina zbiera się wieczorami. Teraz miejsce ołtarzyka zajmuje telewizor. Ona chciała, by u niej było inaczej.
Nie wszystko od razu

Nie wszystko od razu

Zanim się wprowadzili, zrobili łazienkę. Wiedzieli, że to absolutne minimum. Potrzebowali jej, by zacząć normalnie funkcjonować. Była gotowa, ale jeszcze nie dopięta na ostatni guzik. Do dziś brakuje szafki z umywalką, półek na ręczniki (wiadomo, to bardzo porządkuje przestrzeń), wąskiej pralki, którą obudują po sam sufit, nowych baterii, parawanu. Iza śmieje się, że wszystko, co im potrzebne – mają, a na resztę mogą spokojnie poczekać. Poza tym każdy nowy element to ich kolejna zwielokrotniona radość.
Relacja wiązana

Relacja wiązana

Domek z przedpokoju ma ciekawą historię: Iza lubi programy o urządzaniu, w jednym z nich zauważyła, że bohaterowie mieli taki właśnie nabytek. Skąd? Długo szukała, a gdy znalazła, jeszcze dłużej zastanawiała się, jak sfinalizować ten niebanalny wydatek – nie ma kwoty na tak drogie rękodzieło. Może zrobi samemu? Spróbowała inaczej – zadzwoniła do autorki, powiedziałam, że bardzo jej się podoba i opowiedziała o swojej pasji. Przy okazji zapytała, czy mogą się wymienić tym, co robią. Udało się. Domek jest praktyczny, bo ma miejsce na klucze, telefony, okulary przeciwsłoneczne. I po raz kolejny potwierdziła się zasada, że nie wszystko jest za pieniądze.
Zwierzątka wycina ręcznie

Zwierzątka wycina ręcznie

Na piętrze docelowo powstaną dwa pokoje, łazienka i kąt do poczytania. Teraz góra – w stanie półsurowym – to przede wszystkim królestwo Izy – ma tu miejsce pracy: biurko, na którym trzyma potrzebne narzędzia (np. maszynkę z wykrojnikami, sprowadzaną z USA), przybory, pudełka. Po co to wszystko? Bo jej pasja to papierowe kartki okolicznościowe, robi je od kilku lat. Poświęca na to dużo czasu, bo jest bardzo skrupulatna, ale ma z mężem umowę, kartki robi tylko wtedy, gdy go nie ma w domu. Kiedyś chciałaby zająć się tym zawodowo. Tymczasem pasją zaraża innych, np. mamę.
Regał biblioteczny

Regał biblioteczny

Regał biblioteczny znalazła tu w Gdańsku. Wbrew pozorom nie było to takie proste – odwiedziła 20-30 bibliotek zanim trafiła na ten właściwy. Większość bibliotek nie ma już takich półek – robi katalogi internetowe – a stare meble wyrzuca na śmietnik. Zależało jej na tym, bo studiowała filologię polską? Ma sentyment do skatalogowanych książek? Regał jest bardzo praktyczny, w każdym domu są przecież takie rzeczy, które nie wiadomo gdzie schować: w jednej szufladzie trzyma gwarancje, w innej rachunki, pamiątki ze ślubu, świeczki – dobrze, jak to wszystko ma swoje miejsce.
Po królewsku

Po królewsku

Na górze stoi też łóżko. O ile wszystkie zakupy mają dokładnie przemyślane, tym razem dali się ponieść chwili: dostali bony i postanowili je wykorzystać. Cieszyli się jak dzieci, choć na początku przykrywali się za krótką kołdrą (kiedyś wszystkiego się dorobią). Iza czasami korzysta w łóżku z komputera (to denerwuje jej męża, który uważa, że komputery promieniują – przykaz jest taki, że ma stać na biurku). Lubi też w łóżku jeść, ale pozwala sobie na to tylko w weekendy. Ściany wokół ozdobili prezentami od przyjaciół. Obraz z dłońmi powstawał dzień przed ich ślubem.
To jeszcze nie koniec

To jeszcze nie koniec

Mają sporo planów w związku z tym mieszkaniem – marzenie numer jeden to zrobić górę, w przyszłości w salonie ścianę z białej cegły, a w rogu biokominek (Iza zastanawia się, czy dałaby radę zrobić go samodzielnie, przecież bardzo lubi uczyć się nowych rzeczy). Nie spieszy im się, bo wiedzą, że nie muszą mieć wszystkiego od razu. Cieszy ich powolne wspólne urządzanie. Bo najważniejsze to mieć czas, siebie i przyjaciół.