Wybierz swój sklep:

Z wizytą u Klubowiczów

Mieszkanie pod skosami


Mieszkanie pod skosami

Klaudia i Sergiusz Kosteccy

Poznali się w szkole, kilka lat temu, małżeństwem są od dwóch. Już niedługo ich rodzina się powiększy.  Mieszkają w Brzesku, niewielkim miasteczku między Krakowem a Tarnowem, w domu rodzinnym Sergiusza. Rodzice zostali na dole, oni zajęli górę. Mają do dyspozycji ponad 70 m w domu z długą historią. Budowę zainicjowała babcia Helena (84 lata) w latach 30. XX wieku. I szkoda, że to ona nie może nam opowiedzieć o szczegółach, bo na pewno poznalibyśmy ciekawe historie. Klaudia i Sergiusz lubią oglądać filmy i spotykać się ze znajomymi. Znajdują na to czas, mimo że oboje dużo pracują. A wracając do urządzania: oprócz łazienki cały dom wykończyli sami. I już od wejścia widać, że znają się na rzeczy.
Czuć miętę

Czuć miętę

Bazylia i mięta w doniczce, kwiaty w wazonie, owoce w szklanej misce i podział obowiązków: Sergiusz jest od rzeczy słonych, Klaudia specjalizuje się w słodkościach. W tej długiej, ale bardzo ustawnej kuchni od samego początku wszystko miało swoje miejsce, np. na piekarnik i lodówkę zaadaptowali kawałek korytarza (wedle zasady, że na wszystko jest sposób). Znaleźli przestrzeń na stół: zrobili wysuwany, bo to było jedyne sensowne rozwiązanie, nieduży, ale dla nich dwojga w zupełności wystarczający. Choć mieli tu mieszkać tymczasowo, wiedzieli, że wszystko i tak warto zrobić dobrze. A pracy rzeczywiście było dużo: cała elektryka od początku, nowe dojścia do wody i to, co zwykle standardowo trzeba wykonać przy tego typu remontach – płytki, podłogi, ściany. Może gdyby zrobili byle jak, niestarannie, nie mieszkaliby tak długo i już po kilku miesiącach szukali nowego lokum? Wszystkiemu winna wnętrzarska precyzja.
Biały się sprawdza

Biały się sprawdza

Grunt to wiedzieć, czego się chce. Klaudia wiedziała. Dlatego przez kilka dni przekonywała Sergiusza do fuksjowej szyby w kuchni. Chciała ją zamontować między szafkami. Ot, taki mały kolorystyczny akcent. Gdy już przekonała męża, sama zmieniła zdanie. Może dlatego, że gdy przyjechał specjalista zrobić pomiar, zobaczyła próbkę i stwierdziła, że na dłuższą metę nie da się z takim kolorem wytrzymać. Zdecydowała, że kuchnię zrobi na biało, szafki wybierze wysokie, duże, z błyszczącymi frontami. Będzie minimalistycznie, bez małych półeczek tylko z większymi płaszczyznami. O tym, jak ma wyglądać ich kuchnia, przez kilka dni dyskutowała ze znajomą architekt. Swoje pomysły przekazała na tyle precyzyjnie, że ta w krótkim czasie wykonała wizualizację wymarzonego wnętrza. Sprawa potoczyła się szybko, bo Klaudia wiele inspiracji widziała w Internecie. A może tak po prostu ma, że umie swoje wizje przenieść na papier. A przecież nie każdy to potrafi.
Przypomnienie lata

Przypomnienie lata

Na pierwszy rzut oka wcale nie widać, że pod telewizorem równo ze ścianą są szuflady. Specjalną konstrukcję zrobili fachowcy – projekt wykonała Klaudia. W mieszkaniu pod skosami ważne jest, by wykorzystać każdą przestrzeń. Poza tym ma być estetycznie. Za telewizorem mają specjalną półkę na kable (czy to w domach ze sprzętem TV już norma?). Chcieli jeszcze zrobić tam regał na książki, ale nie byłoby dostępu do kabli. Często u nich zwycięża praktyczność. Dlatego sofa i fotele mają szare obicia. A półki obok nie są zawalone drobiazgami. Porządek u Klaudii jest zawsze, a przecież wiadomo, że im mniej bibelotów, tym o to łatwiej. Nie mogło tylko zabraknąć ramek ze zdjęciami (mają w różnych stylach i w dużej ilości) oraz muszelek z wczasów w Chorwacji (są w tym kraju zakochani od lat). Gdy siadają na sofie, przypominają sobie słońce, przejrzyste morze i niebo letnich wojaży, bo lubią wspólnie pielęgnować wspomnienia.
Poduszki z bieżników

Poduszki z bieżników

Urządzenie mieszkania pod skosami należy do zadań trudnych. Jak dopasować meble, by dało się z nich korzystać, np. wstając z kanapy, nie nabić guza? Co zrobić, by mieć dostęp do wszystkich ścianek i zakamarków, by nie stracić za dużo przestrzeni? Jak sprytnie dobrać dodatki, np. zawiesić lampę nad stołem, gdy sufit jest za nisko? Skosy to zadanie dla specjalistów, ale czasami nawet ci najlepsi nie mają zamiaru podjąć się takiego zlecenia. Tym bardziej może dziwić, że fachowcy nie chcieli zrobić ścianki z kamienia. Z ułożeniem powinni sobie przecież poradzić. Pracę wykonali po długich negocjacjach, na szczęście bezbłędnie. Klaudia spokojnie mogła zająć się resztą: wybrać meble, poustawiać ulubione dodatki (część kupiła dużo wcześniej), wybrać tekstylia. A na kolorowe poduszki ma swój rodzinny patent – robi je z bieżników – wychodzi dużo taniej i oryginalniej. To znaczy ona wybiera bieżnik i idzie do mamy, która jest krawcową i potrafi uszyć nie tylko przepiękne sukienki (o tym później), ale wszystko, co tylko dusza zapragnie.
Małe, przytulne, dla nich

Małe, przytulne, dla nich

Na świat można patrzeć z różnych perspektyw. To, co dla jednych jest problemem, dla drugich drobnostką, łatwym zadaniem do rozwiązania. Są tacy, którzy siadają z kartką papieru i próbują znaleźć rozwiązanie. Porażkę obracają w sukces, ironię losu biorą za dobrą monetę. Inni poddają się na pierwszej prostej. Klaudia i Sergiusz do tych ostatnich nie należą. Zawsze starają się wybrnąć z kryzysowej sytuacji. Za mała łazienka, by zamontować prysznic? Nic nie szkodzi – zrobi się wyrwę w ścianie i wszystko wyjdzie (i wejdzie) idealnie. Za wysoką kabinę dało się zamontować, za szerokiej już nie – musieli odesłać do producenta. Podobnych perypetii mieli więcej (łazienka pod skosami kryje wiele wnętrzarskich tajemnic). Na szczęście ze wszystkim poradzili sobie bez szwanku. A z małej łazienki są zadowoleni. Bo dla nich mniejsza znaczy przytulniejsza. Uważają też, że nie trzeba mieć dużo, by było ładnie. W zupełności się z tym zgadzamy.
Wspomnienia na ścianie

Wspomnienia na ścianie

Uśmiechnięci, młodzi, radośni, przytuleni do siebie, bliscy i bardzo bliscy. Z koleżanką, z siostrzenicą, z Sergiuszem (te w kształcie serduszka), z odciskami palców. W przedpokoju tuż obok schodów wisi wiele zdjęć. Jedno szczególniejsze od drugiego. Każde w białej ramce o zbliżonej wielkości. W dużej ramie wisi też coś, co z całą pewnością fotografią nie jest. To oryginalna pamiątka po… weselnych gościach. Drzewo genealogiczne było elementem wystroju sali. Powiesili je tuż przy wejściu tak, by każdy z gości mógł się odnaleźć i odcisnąć palec (farbka była przygotowana obok w specjalnym pojemniczku). Miło wspominają ten dzień (Klaudia mówi, że to najwspanialszy dzień w życiu). I z chęcią przeżyliby go jeszcze raz. Wracają do niego we wspomnieniach i to na dodatek za każdym razem, gdy wchodzą do swojego mieszkania. Bo oboje lubią wracać we wspomnieniach do  ważnych chwil, a ich domowe dodatki są tego najlepszym przykładem.
Dom pachnący ciastem

Dom pachnący ciastem

Każdy chciałby mieć taki pokój. Urządzony prosto, z gustem, jasny i przede wszystkim wykorzystywany raz na jakiś czas – akurat, gdy przyjeżdżają goście (do nich wpadają często i regularnie). To pomieszczenie ma teraz funkcję pokoju gościnnego, ale za jakiś czas – jeśli wszystko ułoży się tak, jak Klaudia i Sergiusz by tego chcieli – stanie się pokojem dziecięcym. Gdy pojawi się na świecie maleństwo, zamieszka w pokoju z dodatkami w szarościach. Duże łóżko zostanie zamienione na mniejsze. Znajdzie się miejsce na wygodny fotel. Klaudia na pewno nie zamieni komody na inną, może co najwyżej dokupi od niej kolorowe gałki (bo na razie ma tylko dwie). Powiesi na ścianie dużo kolorowych ramek, bo je uwielbia. Część dodatków wybierze neutralnych, by pasowały do obu płci. I już teraz wie, że jak pojawią się dzieci, ona znajdzie czas, na wspólne pieczenie np. świątecznych pierniczków. Bo dom dla niej to nie tylko ładne meble, to przede wszystkim ulotne chwile spędzone z bliskimi.
Biel połączona z czernią

Biel połączona z czernią

Nie brakuje: wygodnego łóżka, miękkiej pościeli i stylowego baldachimu. Brakuje: nocnych stolików, półek na ścianie i kolorowej tapety. Ale zacznijmy od początku. Z baldachimem było tak: Klaudia kupiła dwa najzwyklejsze w świecie karnisze i z pomocą specjalistów (tych, którzy remontowali mieszkanie) zawiesiła nad łóżkiem. Męża poprosiła o opinię – początkowo podobno czuł się nieswojo zasypiając pod oknem zasłoniętym delikatną tkaniną, ale do wszystkiego można się przecież przyzwyczaić. Teraz oboje czują się w takich warunkach komfortowo. Jeśli chodzi o urządzanie, Sergiusz odsunął się na bok – dał żonie wolną rękę i pole do popisu. W zamian za to Klaudia poukłada na półce (tej, którą lada moment powiesi na ścianie) jego puchary i dyplomy. On od dziecka gra w piłkę i ma się czym pochwalić. Klaudia wie, że urządzając mieszkanie nie może zapomnieć o jego pasji. Na rzeczy ważne zawsze znajdzie miejsce. 
Skarby od rodziców

Skarby od rodziców

Wygląda jak nowy. Ile ma lat? Dwadzieścia, trzydzieści. Kiedyś należał do rodziców Sergiusza. Kupili go zaraz po swoim ślubie, za duże pieniądze, i szanowali, jak prawie wszystkie rzeczy, które mają (nie sztuka przecież kupić, zniszczyć, wyrzucić i kupić nowe). Teraz stoi w sypialni młodych. Jest biały (Sergiusz go pomalował) i na razie pusty, ale już niedługo wypełni się pościelą. Klaudia czeka tylko na nowy wkład do środka. Kolorowa falbanka będzie wystawała na zewnątrz. Jej mama wie, jak to uszyć, a ona wie, jaki materiał do tego wybrać – delikatną jasną bawełnę, bo lubi naturalne materiały. Często wybiera wiklinę, len, drewno. Dobrze czuje się w słonecznych wnętrzach, takich bez zbędnych dekoracji i małych, zbierających kurz przedmiotów (wyjątkiem są flakony, których kupuje dużo, ale i tak na wierzchu trzyma najwyżej dwa). Ma być przestrzennie i czysto. I tak, by za pomocą niewielkiego dodatku, chociażby tiulowej zasłonki, dało się szybko zmienić całą aranżację wnętrza.
Szyte na miarę

Szyte na miarę

Raz na jakiś czas w idealnie posprzątanej garderobie, świat staje na głowie, a małe dziewczynki – Lena i Weronika  – na palcach. By dostać się do wysoko ułożonych pudełek – tych, w których są rzeczy Sergiusza – muszą wejść na krzesło. Choć miejsca nie ma za wiele, jest na tyle dużo, by w garderobie zrobić sobie pokazy mody. A dziewczynki wybierać rzeczywiście mają w czym. Zimowe kurtki, jesienne swetry, letnie sukienki, klapki na plażę, jest nawet pojemnik z kosmetykami (jeden, bo resztę Klaudia trzyma w pracy). Buty ułożone w rządku, chustki na specjalnych wieszakach, dodatki w pojemniczkach – wszystko ma swoje miejsce. Na wieszakach równo poukładane kolorowe sukienki. Klaudia ma ich naprawdę wiele, na każdą okazje, bo ubrania lubi zmieniać często. Są i eleganckie na specjalne wyjścia, i trochę mniej na co dzień. Wszystkie (albo prawie wszystkie) szyte na miarę. Mama Klaudii jest dobrą krawcową, już na pierwszy rzut oka widać, że to, co robi, robi dobrze. Część garderoby jest jeszcze po niej (na szczęście mody zmieniają się dość często). Cekinową bluzkę uszyła dawno, dawno temu, gdy sama była młodą dziewczyną. Na Klaudię jest teraz w sam raz.
Małżeństwo szczęśliwe

Małżeństwo szczęśliwe

Nie sztuka popsuć i wyrzucić. Sztuka popsuć i naprawić. I wcale nie szkodzi, że brakuje wszystkich elementów, że trąba jest niekompletna, a z bliska widok wskazuje na całkiem poważne uszkodzenie. Słoń ze złamaną trąbą, ale na szczęście nie ze złamanym sercem, ma swoje zalety. Stoi w centralnym miejscu salonu. Klaudia i Sergiusz wiedzą, że mimo ubytków, słoń przynosi szczęście, bo oni na deficyt dobrej passy nie mogą narzekać. Już od kilku lat mają tyle, ile im potrzeba. Oboje pracują i spełniają się zawodowo. Mają dość ułożone życie. Tak twierdzi Klaudia, a my nie mamy powodu, by jej nie wierzyć. Przeciwnie, wszystko wskazuje, że to prawda. Przecież są właścicielami domu, który mogą urządzać wedle własnego widzimisie. Mają plany na przyszłość i najskrytsze marzenia. Ale o to trzeba zapytać ich twarzą w twarz, my nie zdradzamy rodzinnych sekretów. Może słoń Wam o tym opowie. On już coś wie.