Wybierz swój sklep:

Z wizytą u Klubowiczów

Wnętrzarska historia Asi


Wnętrzarska historia <strong>Asi</strong>

Jak się mieszka w kamienicy po dziadkach...

Mieszka w starej przedwojennej kamienicy w Wągrowcu, niewielkim miasteczku koło Poznania, z mamą (pedagogiem i kuratorem społecznym), starszym bratem Przemkiem (studentem filmoznawstwa i filologii niderlandzkiej), kotką Pundzią (zawsze chodzi swoimi drogami) i psem Zdzisławem (przymila się do nieznajomych). Dom, jak sama mówi, jest zawsze otwarty. Może dlatego nie dziwi obecność przyjaciół – na przykład sympatycznej Zuzy.
Jak oswoić to miejsce

Jak oswoić to miejsce

Kamienica z 1908 roku robi wrażenie. Asia od trzech lat próbuje małymi krokami zaadoptować kolejne pomieszczenia. To naprawdę nie lada wyzwanie. Jak jej wychodzi? A gdzie w tej przestrzeni toczy się życie? W salonie obok kuchni? W ogrodzie? Może tam, gdzie po prostu są ludzie.
Nie wszystko do wyrzucenia

Nie wszystko do wyrzucenia

Odkąd pamięta to zawsze był jej pokój – azyl, do którego nikogo nie wpuszczała. W czasie generalnego remontu, dwa lata temu, na dobre pozbyła się dziecięcych akcentów, ozdób, drobiazgów. W odnawianiu pomagał przyjaciel, Marcin, znakomity remontowy kompan (Asia prosi, by koniecznie o nim wspomnieć). Wiercił, szpachlował, malował, wsłuchiwał się w jej sugestie. Wszystko robili samodzielnie, dlatego być może część nie jest wykonana profesjonalnie (dużo tu amatorszczyzny, mówi). Na szczęście tego nie widać. Na motyw przewodni wybrała błękit (bo uspokaja). Postawiła na kolorowe dodatki. Skąd je ma? Na przykład po nieznajomej. Co prawda dziwnie się czuła, gdy brała cudze przedmioty, zaglądała w zapiski, czytała kartki, odszyfrowywała pismo napisane drżącą ręką („obudzić Małgosię o 7 rano”). Nie tak łatwo zaglądać w obcą prywatność, a przecież tak bardzo się chce. Miała dylemat, zanim zaczęła wyciągać przedmioty z dużego kontenera na śmieci. Akurat wnuczek sprzątał mieszkanie. Zapytała, czy może coś sobie wziąć, bo nie mogła przejść obok tego obojętnie.
Szafa z magicznym odbiciem

Szafa z magicznym odbiciem

Kupiła ją za dwa stypendia dla najlepszych studentów (kończy edukację artystyczną na uniwersytecie w Poznaniu). To jej ulubiony mebel: toporny i lekki zarazem, stylowy. By wnieść na górę, po krętych schodach, rozebrała ją na części (ryzykowne, bo nie miała instrukcji montażu), bała się, że coś uszkodzi. Pomógł jej Marcin. Szafa ma piękne owalne lustro – odbija światło, rozjaśnia i powiększa niewielką przestrzeń. W tym samym celu ustawiła małą lampkę na parapecie, tuż za białymi zasłonami, zapala ją, gdy tylko zrobi się półmrok. Takie rozwiązanie podpatrzyła w Szwecji. Jeździ tam dość często (miała m.in. w Sztokholmie performance artystyczny z Zuzą – ścinały sobie włosy i przyklejały innym ludziom). Urzekły ją też piece kaflowe, które widziała w wielu szwedzkich domach, ładne, duże, okrągłe, z koronami. Bardzo jej się tam podoba, ale wie, że jej miejsce jest w Wągrowcu.
Czarodziejska góra

Czarodziejska góra

U nich w domu chomikuje się różne przedmioty, dodatki, obrazy, ramy, pamiątki, tekstylia, stare zasłony, koronki po prababci. Nie wyrzuca się, bo nigdy nie wiadomo, do czego coś zostanie użyte. Dom jest na tyle przestronny, że nikomu nie przeszkadza nadmiar przedmiotów. Mogą sobie spokojnie leżeć i czekać na swój czas. Gdy Asia chce coś zmienić w wystroju, po prostu idzie na górę i szpera. Raz przyniesie starą ramę, powiesi pustą, za jakiś czas znajdzie do niej dodatek, np. rybę (to nic innego jak wazon po babci) albo kaktusy (po przezroczyste osłonki wysłała Przemka aż do Gdańska). Ważne jest, by powtórnie tchnąć życie w coś, co z pozoru jest nieużyteczne? Urządzaniem interesuje się wszędzie i od dawna. Żyrandol przywiozła kilka lat temu z kolonii (kto kupuje sobie takie pamiątki?). Zdjęła z niego czarny abażur, by było bardziej tajemniczo.
Geometria z formami biologicznymi

Geometria z formami biologicznymi

Asia w swoim pokoju łączy stare z nowym, plastik ze szkłem, rarytas z bublem, proste z asymetrycznym, swoje z cudzym. Ma dużo porcelanowych dodatków (kubeczki Społem, talerzyki), bo to jej hobby. Nie bez przyczyny jako temat pracy magisterskiej wybrała polską porcelanę lat 50. i 60. Na ścianie, nad łóżkiem, powiesiła swój specjalny okaz: czarno-biały talerzyk ma geometryczną formę. Co na nim jest? Miasto? Cieszy się, że go ma, bo to naprawdę kolekcjonerskie nie byle co. Obok powiesiła plastikowy talerz z lat 80., po prababci. Choć jest w zupełnie innej stylistyce – w kolorowe kwiaty – pasuje do reszty. Jej mamie służył, jako podstawka na przyprawy.
Drobiazgi duże i małe

Drobiazgi duże i małe

Gdy jej na czymś bardzo zależy, zrobi wszystko, by osiągnąć cel. Rzadko ustępuje, a jeszcze rzadziej się poddaje. Siedzisko ma z Holandii. Sama nie mogła przywieźć – poprosiła o pomoc rodzinę Zuzy (szczęśliwie się taka znalazła). Kupili, przewieźli, stoi. Lubi wynajdywać okazje – wentylator Zefirek (świetny design polskich lat 70, genialne liternictwo) nabyła w Poznaniu z drugiej ręki. Podobny wygrała na aukcji internetowej (siedem pięćdziesiąt, działa, śmieje się). Teraz czatuje jeszcze na błękitny – będzie miała małą kolekcję. Gdzie głównie szuka inspiracji? Na ulicy, w sklepach ze starociami, w nowych miejscach, u siebie na strychu (tam jest wszystko), w czasie podróży, na spacerze. Lubi upiększać.
Fuksja na ścianę

Fuksja na ścianę

Jest zadowolona z efektu, choć początkowo nie wszyscy podzielali jej entuzjazm (po co kolejne zmiany, pytała mama). Kącik komputerowy to miejsce głównie dla mamy i Przemka, ona z komputera korzysta sporadycznie, nie lubi. Komputer wcześniej stał na dole, ale tu według niej jest lepsze światło, energia i przede wszystkim intymność. Poza tym coś musiała zrobić z drewnianymi meblami – nabytkiem jeszcze sprzed kilkunastu lat. Nie mogła na nie patrzeć. Na ścianie obok powiesiła obrazki Zuzy. Cykl kolaży ma tytuł „Różności” i jest zrobiony z rodzinnych fotografii. Motywem przewodnim tych prac jest kolor różowy, idealnie pasuje do ściany w kolorze fuksji.
Zgrany team

Zgrany team

Asia jest dumna z tego pokoju. Po pierwsze, nikt jej nie pomagał, nie było ani architekta, który przyszedłby i podpowiedział, jak ciekawe zaaranżować przestrzeń, ani specjalisty, który połatałby dziury w przedwojennych ścianach. Po drugie, to jej wnętrzarskie początki, jak sama mówi – mała rozgrzewka przed całą resztą. Sponsorem była mama, ona realizatorem, konsultantem Przemek. Z nim ustalała wszystkie zmiany (w końcu to jego pokój). Dlaczego kolor fioletowy? Jak to – to przecież jego ulubiony. Na motyw przewodni wybrali zebrę i elementy graficzne z mocnymi kolorowymi akcentami. Przemek lubi tu spędzać czas.
Filmowo-kinowo

Filmowo-kinowo

Pokój jest specjalnie przyciemniony. Przemek uwielbia grać w gry, niedawno kupił sobie nowe playstation. Siada naprzeciwko dużego telewizora, w swoim wygodnym fotelu, i oddaje się zabawie. Jeszcze większą frajdę sprawia mu oglądanie filmów (ulubiony? ma ich całe mnóstwo). A wiadomo, że najlepiej oglądać, gdy w pomieszczaniu panuje półmrok. Według Asi w tym pokoju zostało jeszcze kilka rzeczy do poprawy. W pierwszej kolejności trzeba obić fotele, może białą tkaniną, pasującą do czarno-białych akcentów? Fotele są rozkładane, dlatego idealnie sprawdzają się, jako miejsce do spania dla gości. Tym bardziej że często są chętni do odwiedzin.
Z najwyżej półki

Z najwyżej półki

Przemek jest pasjonatem książkowym. Widać to na każdym kroku – książki ma obok fotela, nad telewizorem, przy ścianie. Czyta głównie fantastykę. Poprosił nawet Asię o specjalną szklaną witrynę, bo nienawidzi kurzu na książkach. Te najważniejsze lubi mieć zasłonięte, dba o to, by się nie zniszczyły. Nie mogło być jednak standardowo – Asia wymyśliła, że szkło witryny zakryje od środka materiałem. Specjalnie wybrała czarno-białe pionowe pasy, tak by dobrze komponowały się z resztą wystroju, np. dywanikiem pod fotelem.
W barokowym stylu

W barokowym stylu

Pokoje na dole urządzono trochę w innym stylu niż pokój Asi. Dominują stare solidne ciężkie meble i mnóstwo dodatków: obrazów, ram, zegarów, porcelany. Meble kupowali dziadkowie, potem mama, teraz Asia (nie ma jeszcze stałego dochodu, ale miewa oszczędności ze stypendium). To trwa od kilkunastu lat. Jaka jest historia tego kredensu, który stoi pod oknem, a tamtego obok, a szafy? Nikt tego dokładnie nie wie, nikt drobiazgowo nie wypytuje. Dziadek już nie żyje. Zatarły się szczegóły, kto by spamiętał daty. Zegar stał tu od dawna, to wiadomo na pewno. Wiadomo też, że takich mebli nie należy przenosić, bo np. można przez przypadek uszkodzić. Asia się już o tym przekonała.
Ukraińska nuta

Ukraińska nuta

Jak się odnaleźć w tych wnętrzach, na czym skupić wzrok, o co zapytać? Dużo jest pamiątek na ścianach: telefon – prezent na dzień matki (miał działać, ale nie działa), obrazek – pamiątka z komunii z 1943 roku (Asia kupiła, bo jej się spodobała ramka), mapa Krakowa (znaleziona na strychu), stare lustro (ktoś próbował je odnowić, zdarł farbę olejną i pomalował na nowo), poroża (może dziadek maczał w tym palce, ale przecież nie był myśliwym), dyplomy, tekstylia, porcelana, mandolina. To akurat instrument, który należał do babci. Przywiozła z Ukrainy, pod koniec lat 40., gdy po wojnie szukała swojego miejsca na świecie. Ale dlaczego powiesiła akurat w tym pokoju, na tej ścianie, pod tym kwiatkiem? O to już nie zapytamy.
Miłość wiedeńska

Miłość wiedeńska

W ich mieszkaniu jest sporo zabytkowych mebli. Asia bardzo lubi ten stary styl, bo ceni sobie elegancję, dobre wykonawstwo, i to, że takie meble mogą stać sto, dwieście lat (a może i dłużej). W dodatku teraz tak się nie robi. Który szklarz wykona giętą szybę ze szlifem? Nawet dla specjalistów to dziś kosmiczne rzeczy. W jednym z kredensów stoi kolekcja porcelany (to nie tylko hobby Asi?). Okazuje się, że dziadek przez całe życie zbierał talerze, talerzyki, filiżanki, wazy na zupę, sosjerki. Warunek był jeden: porcelana musiała być z Chodzieży i mieć narysowany motyw z miłością wiedeńską. Kolekcja jest imponująca.
Z mamą za pan brat

Z mamą za pan brat

Na ścianach w obu pomieszczeniach wiszą pamiątki, obrazy, zdjęcia, np. ze ślubu dziadków z 1947 roku, każde w innej ramce (np. z rynku Łazarskiego w Poznaniu). Fotografie stoją na kredensach, półeczkach, wiszą na ścianach. Na jednym zdjęciu – babcia z mamą na wycieczce w Częstochowie, prababcia z pradziadkiem, ciocia Halinka – mamy siostra i ich brat – wujek Januszek, mama jako młoda dziewczyna, uśmiechnięta, ładna. Jaka jest dziś? Szalona, pracowita, otwarta, kontaktowa i bardzo dzielna, ludzie przychodzą do niej po porady (przecież jest pedagogiem i kuratorem społecznym). Asia o niej mówi wielokrotnie (muszę o mamie wspomnieć). W ich domu jest najważniejsza.
Najwierniejszy przyjaciel

Najwierniejszy przyjaciel

Choć meble prawie w całym mieszkaniu wyglądają na zabytkowe, jak z muzeum, nie czuć ich ciężkości. Każdy może swobodnie usiąść, rzucić kurtkę, torebkę, nie przejmować się, że zniszczy obicie lub zaplami tapicerkę. Wszyscy domownicy czują się tu swobodnie. Kot lubi siedzieć na sofie. Nawet pies wie, że nie zostanie ostentacyjnie wyproszony, gdy rozłoży się w najlepsze na kanapie (a rozkłada się często). Pies to prezent na dzień mamy. Jak przystało na prawdziwy upominek, miał zawiązaną czerwoną kokardę i był podarowany niespodziewanie. Przyprowadzono go do domu rano, gdy mama jeszcze spała. Obudził ją jednym szczeknięciem. Do się przyjaźnią.
Tajemniczy ogród

Tajemniczy ogród

Ogród jest duży, aż do rzeki, zarośnięty, bo przecież nie sposób zadbać o wszystko. Nie ma ogrodnika, który przyszedłby i wykonał zadanie. Asia robi, co może. A robi dużo – ostatnio malowała płot (pomagali Zuza i Przemek), naprawiała stare drewniane okienko (co za precyzja wykonania, zrobione bez gwoździa, dobra stara robota, wzdycha), zaaranżowała kącik wypoczynkowy – dobrze jest wypić kawę po ciężkim dniu, zadbała o nowe oświetlenie wejścia (lampki kupił Przemek). Asia przyznaje, że ogród to nie jej pasja – nie zna się na roślinach, glebie, przesadzaniu, nie ma drygu do dłubania w ziemi. Woli urządzać wnętrza. W tym czuje się zdecydowanie lepiej.
Wszystko musi być po coś

Wszystko musi być po coś

Asia dużo czasu spędza w domu, nie tylko dlatego, że jest tu wiele pracy, po prostu lubi to miejsce. Od zawsze zastanawiała się, co zrobić, by żyło się im wszystkim wygodniej, bardziej komfortowo, świeżej. Nie jest to proste. Szczególnie dla kogoś, kto lubi mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. Brakuje jej czasu, pieniędzy, na szczęście jest zdrowie i kreatywność, dzięki której można rozwiązać najbardziej zawiłe problemy wnętrzarskie. Jak sama mówi – uwielbia to robić. A wszystko wskazuje na to, że robi to dobrze. Rodzina i przyjaciele już o tym wiedzą.