Wybierz swój sklep:

Z wizytą u klubowiczów

Opowiedzcie, proszę, jaka historia wiąże się z Waszym domem?

#

Ania: Na początku mieliśmy pomysł, żeby zamieszkać w apartamencie w centrum Łodzi. Rozważaliśmy też dzielnice sąsiadujące z sercem miasta. Wyznacznikiem naszych poszukiwań był także duży taras, na którym moglibyśmy spędzać czas ze znajomymi czy z rodziną. Przypadkiem trafiliśmy na osiedle domków jednorodzinnych położone na obrzeżach Łodzi. Perspektywa salonu, z którego moglibyśmy wyjść do małego ogródka, czy parkowania pod samym domem wydała się bardzo atrakcyjna. Dodatkową zaletą okazał się szybki dojazd do autostrady, bo na co dzień pracuję w agencji kreatywnej w Warszawie.

Łukasz: Całym sercem jestem łodzianinem, chciałem, żebyśmy tu zostali. Podjęliśmy taką decyzję, mimo że oboje nie pracujemy w tym samym mieście. Ania czasem się śmieje, że dojazd do Warszawy zajmuje jej tyle czasu, ile ja spędzam w podróży do centrum Łodzi w godzinach szczytu. Pracuję w korporacji i jestem z tego bardzo zadowolony, zwłaszcza że kilka dni w tygodniu mogę pracować w domu.

Czym zajmujecie się w wolnym czasie?

Łukasz: Bardzo lubimy podróżować, głównie po Europie. Staramy się prowadzić aktywny tryb życia, uprawiamy różne sporty, takie jak windsurfing czy bieganie, a w te wakacje zrobiliśmy kurs nurkowania.

Ania: Mam kilka pasji, jedną z nich jest dekorowanie i urządzanie wnętrz. We wnętrzach cenię harmonię, staram się tak aranżować przestrzeń naszego domu, by na widoku mieć tylko te przedmioty, które sprawiają mi radość. Łukasz żartuje, że mam syndrom „BZO“ – byle z oczu. Nasze szafki kryją różne drobiazgi, a to co na zewnątrz musi być poukładane.

Łukasz: Można powiedzieć, że cały czas się urządzamy. Nie mam zupełnie pojęcia o projektowaniu wnętrz. Wysłanie mnie do sklepu po przedmiot w ściśle określonym kolorze jest bardzo ryzykowne, bo nie odgaduję zbyt dobrze barw (śmiech). W naszym domu jestem ciałem sprawczym. Często dostaję od Ani pudełko, którego zawartość trzeba złożyć i zamontować zgodnie z jej wizją gdzieś w domu.

Ładne wnętrze

Uwielbiamy nasze mieszkanie, dlatego pomimo odczuwalnego braku miejsca nie możemy zdecydować się na przeprowadzkę.

Na przykład hamak?

Ania: Tak! Na początku myślałam o fotelu bujanym, ale nie pasował do klimatu naszego wnętrza. Latem chodził za mną pomysł zawieszenia hamaka w naszym ogródku. Któregoś dnia na Instagramie jednej z moich koleżanek pojawiło się zdjęcie hamaka we wnętrzu. Poczułam, że to jest to. Dzisiaj ten hamak jest moim ulubionym miejscem do czytania, picia wina i wieczornych rozmów.

Łukasz: Majsterkowanie nie jest moją wielką pasją, ale myślę, że jest jednym z męskich zajęć. Fajnie jest zrobić coś samodzielnie, spojrzeć na to za jakiś czas i pomyśleć „zrobiłem!“. Nie ma potrzeby dzwonić po fachowca. Moim pomysłem jest na przykład zamontowanie w salonie gniazdka ukrytego w podłodze. Przestawiając meble, nie trzeba się martwić tym, gdzie podłączyć lampę, która razem z kanapą zmieniała swoje położenie wielokrotnie. Samodzielnie montowałem też całą kuchnię.

Spędzacie w niej sporo czasu?

Ania: Kuchnia była dla nas wyjątkowo ważna, kiedy tutaj się wprowadzaliśmy. Mój mąż dużo wtedy gotował, korzystając z przepisów kuchni indyjskiej czy chińskiej. Ja jestem weganką, dlatego sporo gotuję sama. Postawiliśmy na funkcjonalność tego pomieszczenia, myśląc oczywiście o tym, by było też ładne. Zależało nam, żeby pojawił się w nim bufet, przy którym można toczyć rozmowy. Jesteśmy z Łukaszem bardzo rodzinni, lubimy, kiedy odwiedzają nas bliscy czy przyjaciele.

Uwagę zwraca stół, przy którym siedzimy. Został wykonany według Waszego pomysłu?

Ania: Tak, zajmuje ważne miejsce w naszym domu. Samodzielne wykonanie takiego mebla sprawia, że nie ma mowy o powtarzalności. Zawsze chciałam zrobić stół, z którym będzie wiązała się pewna historia. Początkowo mieliśmy dostać drewno od naszych znajomych. Okazało się jednak, że nie było odpowiednio zabezpieczone na okres jesienno-zimowy. Finalnie blat został zrobiony ze starych desek znalezionych w garażu mojego taty. Zaprzyjaźniony stolarz wyheblował drewno, zachowując przy tym jego naturalną fakturę i kształt. Nogi zostały wykonane na zamówienie. Warto wspomnieć o stolikach przy kanapie, które powstały z recyklingu blatu kuchennego.

Łukasz: Został nam spory fragment, wymiarem odpowiadający zlewowi i płycie indukcyjnej. Większość ludzi z takich kawałków robi deski do krojenia.

Wymiana poduszek lub postawienie wazonu z bukietem potrafi zmienić nastrój w pomieszczeniu. Poszliśmy w szarości i biele, by móc się bawić kolorami, fakturami tkanin.

Ładne wnętrze

Ania zamówiła nogi od stołu, które okazały się nieproporcjonalne co do blatu. Postanowiłem zabrać się za wykonanie mebla samodzielnie. Z kantówek zbiłem blat, sprawdza się w codziennej pracy przy komputerze.

Ładne wnętrze

Co jeszcze w Waszym domu zrobiliście sami?

Ania: Biurko na poddaszu to dzieło Łukasza.

Łukasz: Ania zamówiła nogi od stołu, które okazały się nieproporcjonalne co do blatu. Postanowiłem zabrać się za wykonanie mebla samodzielnie. Z kantówek zbiłem blat, sprawdza się w codziennej pracy przy komputerze. Wymyśliłem też półkę na drewno pod telewizorem. Zaraz obok jest wolnostojący piec, który zawsze mi się marzył. Przekonanie do niego Ani nie było na początku łatwym zadaniem. Do kompromisu doszliśmy dopiero wtedy, gdy pokazałem jej zdjęcia skandynawskich wnętrz z tego rodzaju rozwiązaniem (śmiech).

Ładne wnętrze

To Wasz ulubiony styl we wnętrzach?

Ania: Bycie konsekwentnym w stylu jest trudne, ostatnio zachwycił mnie na przykład styl boho. Od samego początku wyobrażałam sobie, że urządzę nasze mieszkanie w stylu skandynawskim. Podoba mi się połączenie drewna, szarości, bieli, roślin. U nas wszystko powstaje etapami. Zaczynaliśmy z Łukaszem od pustych ścian i kanapy. Powoli zaczęły przyjeżdżać kolejne zamówione meble. Teraz jest fajny moment, w którym dobieram drobiazgi do domu – podkładki, świeczniki czy lampiony. Z nimi wnętrze zaczyna nabierać charakteru. Jestem zwolenniczką urządzania wnętrz w taki sposób, by z łatwością wprowadzać w nich drobne zmiany. Pora roku czy ważne wydarzenie rodzinne może być impulsem do zmiany wystroju. Wymiana poduszek lub postawienie wazonu z bukietem potrafi zmienić nastrój w pomieszczeniu. Poszliśmy w szarości i biele, by móc się bawić kolorami, fakturami tkanin.

Czym kierujesz się, wybierając dodatki?

Ania: Na wiele z nich trafiam poprzez aktywne surfowanie po blogach, sklepach internetowych. Zazwyczaj nie szukam konkretnego wzoru, ale wiem, że dany przedmiot mi się podoba, a intuicja podpowiada, że będzie u nas wyglądać pięknie. Kiedy jest już w domu, to znajduję dla niego miejsce. Łukasz pyta mnie w takich momentach ze zdziwieniem, gdzie postawię nowy nabytek.

Lubicie zmiany w domu?

Ania: Często zmieniam ustawienie mebli w salonie czy sypialni. Szukam ergonomii, która będzie mnie satysfakcjonować. Zdecydowanie lubimy zmiany, nasz dom jest bardzo plastyczny i można w nim sporo pokombinować.

Ładne wnętrze

Co jest dla Ciebie źródłem inspiracji?

Ania: Blogi, Pinterest i Instagram. To dziś kopalnie pomysłów, gdzie oglądam wnętrza zarówno polskie, jak i zagraniczne, a od znajomych blogerek czerpię informacje, gdzie kupić interesującą mnie rzecz. Przykładowo grafiki wiszące nad kanapą sprowadziliśmy z Londynu. Ciekawe dodatki można też znaleźć w polskich sklepach czy w IKEA, która jest morzem pomysłów.

Na koniec zdradź, proszę, co planujecie zmienić w Waszym domu w niedalekiej przyszłości?

Ania: Mamy do wykończenia dwa pokoje. Jeden z nich pełni rolę schowka na różne sprzęty, drugi to pracownia na poddaszu. Na razie stoi tam zrobione przez Łukasza biurko. W mojej głowie rodzi się plan na urządzenie kącika z fotelem i małym stoliczkiem.




#