Wybierz swój sklep:

Kuchenne historie

Co zadecydowało o tym, że zamieszkaliście na Bemowie?

#

Paweł: Bemowo to dzielnica, która graniczy z Bielanami, z Żoliborzem. Monika pochodzi z Żoliborza, a ja jestem z Bielan, można więc powiedzieć, że mieszkamy w tej okolicy całe życie.

Monika: Moja Mama często wspomina, że jak byłam jeszcze dzieckiem, tuż po tym jak te tereny zostały otwarte przez wojsko, pewnego dnia wybraliśmy się w odwiedziny do znajomych, którzy mieszkali w jednym z pierwszych bloków na Bemowie. Jechaliśmy betonową, powojskową drogą. Ja tego nie pamiętam, natomiast moja Mama twierdzi, że jadąc tędy powiedziałam: „Jak tu jest ładnie, jak ja chciałabym tu mieszkać”.

Kiedy przeprowadziłam się na Bemowo, moja Mama przypomniała mi tę historię. Tak jak mówił Paweł, zawsze mieszkaliśmy w tej okolicy. Kiedy szukałam dla siebie miejsca w Warszawie nawet nie przyszło mi do głowy, żeby szukać go w innej dzielnicy.

Co podoba Wam się najbardziej w tej dzielnicy?

Paweł: Lubię to, że nie ma tu zbyt wielu bloków, za to jest dużo zieleni. Blisko nas jest Fort Bema, gdzie można miło spędzić czas. Można wybrać się tam na spacer albo na wycieczkę rowerową. Poza tym w okolicy mieszka sporo naszych znajomych.

Monika: Wielu naszych znajomych mieszka na tym osiedlu albo na osiedlu obok. To znajomi z dzieciństwa, ale też osoby zapoznane w późniejszym okresie. Wszyscy są zgodni co do tego, że dobrze się tu mieszka. W pewnym momencie Bemowo stało się modne wśród naszych znajomych. Myślę, że zadecydowała o tym rozwinięta infrastruktura tego miejsca. W okolicy jest dużo szkół i przedszkoli, jest też sporo sklepów. Obok domu mamy sklepik, w którym można kupić (naszym zdaniem) najlepszy chleb w Warszawie. Poza tym lubimy odwiedzać bazarek na Kole, gdzie można kupić świeże warzywa i owoce.

Czy kuchnia stanowi centrum Waszego domu?

Paweł: Pod tym względem jesteśmy ludźmi „starej daty”. Kuchnia zawsze stanowiła dla nas ważne miejsce. Była punktem, które koncentrowało całe życie. W naszych rodzinnych domach to nie salon, a właśnie kuchnia była miejscem w którym toczyło się życie. W kuchni się rozmawiało, gotowało, jadło, przyjmowało znajomych.

Monika: Dlatego bardzo chcieliśmy mieć otwartą kuchnię. Pierwotnie w tym mieszkaniu, kuchnia była oddzielnym pomieszczeniem. Tak naprawdę tym co przekonało nas do tego mieszkania było to, że od początku widzieliśmy potencjał na to, żeby zmienić jego układ i stworzyć jasną, przestronną kuchnię połączoną z salonem.

Paweł: Zgodnie z planem połączyliśmy salon z kuchnią, a więc z naszym „centrum dowodzenia światem”.

Kuchnia zawsze stanowiła dla nas ważne miejsce. Była punktem, które koncentrowało całe życie. W naszych rodzinnych domach to nie salon, a właśnie kuchnia była miejscem w którym toczyło się życie.


Zgodnie z planem połączyliśmy salon z kuchnią.

Ładne wnętrze

Czy korzystaliście z pomocy architekta przy okazji planowania tych zmian?

#

Paweł: Niezupełnie... Projekt wykonała Monika, a ja zająłem się realizacją jej pomysłu.
Monika: To prawda, wszystko włącznie z tym, gdzie mają znajdować się kontakty i światła zaplanowałam sama.

A jaką mieliście koncepcję na urządzenie tego wnętrza?

Monika: To mieszkanie jest przeciwieństwem poprzedniego, gdzie królowały ciemne meble. Tutaj wszystkie meble są jasne. Właściwie dominują różne odcienie bieli. Na początku trochę się martwiłam, że wszystko jest białe – białe kafelki, białe fronty szafek, meble, sprzęty... Bałam się, że kuchnia będzie tak jakby „płaska”. Na pewno dużo zmienił drewniany blat oraz czarne uchwyty, dzięki nim wystrój nabrał głębi.

Skąd wziął się pomysł na biel w kuchni?

Monika: Właściwie wszystko zaczęło się od białego zlewozmywaka, który zobaczyłam na ekspozycji w sklepie IKEA [śmiech]. Od razu bardzo mi się spodobał i w pewnym sensie jego wygląd zdeterminował to jak wygląda cała nasza kuchnia.

Jak sprawdza się biały zlew w życiu codziennym?

Monika: To nasz pierwszy ceramiczny zlew. Wybraliśmy jednokomorowy zlew, co okazało się bardzo wygodne. Jest na tyle głęboki, że spokojnie mogę w nim myć wysokie naczynia, słoiki. Lubimy gotować i często robimy przetwory, więc to jest dla nas ważne.

Paweł: Dla mnie zlew nie musi być ładny, najważniejsza jest dla mnie funkcjonalność. Poza tym, że ten zlew jest pojemny, okazał się być łatwy w czyszczeniu, co jest jego dodatkowym atutem.

Monika: Rzeczywiście zdarza się, że podczas mycia metalowych garnków, mogą pojawić się delikatne zarysowania na dnie zlewu. Prostym rozwiązaniem tego problemu są plastikowe podkładki, które chronią przed takimi uszkodzeniami. Ostatnio kupiliśmy taką wkładkę i właściwie nie mamy już z tym problemu

Jak nazwalibyście styl Waszej kuchni?

Monika: Myślę, że można określić ten styl jako wiejski, prowansalski. Chcieliśmy stworzyć wystrój, który będzie podkreślał to, że jesteśmy w domu, że tutaj się toczy życie. Nie chcieliśmy mieć domu jak z katalogu, w którym meble wyglądają jak eksponaty w muzeum. Nasze meble noszą ślady użytkowania i nie staramy się tego ukrywać. Nie przejmujemy się tym, że przedmioty się starzeją.

Ładne wnętrze

Właściwie wszystko zaczęło się od białego zlewozmywaka, który zobaczyłam na ekspozycji w sklepie IKEA [śmiech]. Od razu bardzo mi się spodobał i w pewnym sensie jego wygląd zdeterminował to jak wygląda cała nasza kuchnia.


Dominują różne odcienie bieli. Na początku trochę się martwiłam, że wszystko jest białe – białe kafelki, białe fronty szafek, meble, sprzęty... Na pewno dużo zmienił drewniany blat oraz czarne uchwyty, dzięki nim wystrój nabrał głębi.

Ładne wnętrze

Dużo mówiliście o funkcjonalności w kuchni.
Na czym polega funkcjonalność Waszej kuchni?

#

Paweł: Życie i doświadczenie nauczyło nas, co jest praktyczne a co nie w kuchni. W naszej kuchni zachowana została zasada tak zwanego trójkąta, a więc lodówka, zmywak i kuchenka są ustawione tak, żeby odległość między nimi nie była zbyt duża. To usprawnia pracę. Właściwie ta zasada jest powszechnie stosowana, często w ten sposób projektowane są na przykład kuchnie w restauracjach.

Monika: Żeby osiągnąć taki układ musieliśmy przenieść instalację wodną i elektryczną, wymagało to sporo planowania. Jednak to rozwiązanie bardzo się sprawdza i rzeczywiście dobrze pracuje się nam w tej kuchni. Poza tym czerpiemy inspirację z różnych miejsc. Na przykład to, że w dolnych szafkach znajduje się dużo szuflad to pomysł, który zaczerpnęłam od znajomych. Na początku wewnątrz szafek zamontowaliśmy półki, ponieważ były najtańszym rozwiązaniem, więc wiedzieliśmy, że w razie czego łatwo będzie nam je zmienić. Z czasem zaczęliśmy obserwować, w jaki sposób korzystamy z szafek i zaczęły pojawiać się nowe pomysły na ich zagospodarowanie. Stopniowo wymienialiśmy półki na szuflady.

Paweł: Od kiedy mamy tę kuchnię, wymienialiśmy półki już trzy razy. Dokładaliśmy szuflady, półki. Dużo gotujemy, więc przywiązujemy wagę do tego, czy pracuje nam się tu wygodnie czy nie.

Czy korzystaliście z pomocy specjalistów przy skręcaniu mebli do kuchni?

Paweł: Nie, meble skręcaliśmy sami. To naprawdę bardzo proste. Do każdej szafki dołączona jest przecież instrukcja napisana w najstarszym języku znanym człowiekowi, a więc w języku obrazkowym. To nie jest skomplikowane.

Monika: To były dziesiątki pudełek, więc ilość elementów na pewno w pierwszej chwili wydawała nam się lekko onieśmielająca. Jednak fajne jest to, że projektując kuchnię w plannerze IKEA, poza samym planem kuchni, można wydrukować listę paczek, których należy użyć do konkretnych szafek. Aby przyśpieszyć pracę nad kuchnią, kiedy dotarły do nas paczki ze sklepu zaprosiliśmy przyjaciół na pizzę i podczas jednego popołudnia skręciliśmy wszystkie fronty szafek.

Spędzacie dużo czasu w domu, więc pewnie często jadacie tutaj posiłki?

Paweł: Tak, praktycznie codziennie gotujemy i jemy w domu. Jesteśmy dość wymagający jeśli chodzi o to, co jemy.

Monika: Zwracamy uwagę na jakość produktów. Staramy się nie jeść mocno przetworzonych potraw. Sami robimy przetwory, przygotowujemy je w konkretny sposób. Wyciskamy własne soki, przygotowujemy przecier pomidorowy, dzięki czemu przez cały rok możemy cieszyć się pyszną zupą pomidorową. Górne szafki naszej kuchni przeznaczyliśmy w całości na słoiki z przetworami. Lubimy dzielić się tymi przysmakami z naszymi znajomymi.

Paweł: Mam wrażenie, że człowiek z wiekiem zaczyna tęsknić do młodości, zaczyna przypominać sobie różne smaki z dzieciństwa. Lubimy wspólnie odkrywać na nowo stare przepisy.

Od kiedy mamy tę kuchnię, wymienialiśmy półki już trzy razy. Dokładaliśmy szuflady, półki. Dużo gotujemy, więc przywiązujemy wagę do tego, czy pracuje nam się tu wygodnie czy nie.

Czerpiemy inspirację z różnych miejsc. Na przykład to, że w dolnych szafkach znajduje się dużo szuflad to pomysł, który zaczerpnęłam od znajomych.

Ładne wnętrze

A czy macie jakieś sprawdzone świąteczne przepisy?

#

Monika: Na Święta przygotowuję kruche ciasteczka, które muszą trochę odleżeć w pudełkach, najlepiej metalowych. Dopiero potem zabieram się za ich lukrowanie i dekorowanie. Zazwyczaj trafiają na wigilijny stół, ale też podczas świątecznych spotkań ze znajomymi rozdajemy ciasteczka naszym gościom, są szczególnie popularne wśród dzieci.

Paweł: Ciasteczka pojawiły się w naszej rodzinie kilka lat temu. Wcześniej nie utrzymywaliśmy takiej tradycji. Ale sporo naszych znajomych to cudzoziemcy, więc wiele nowych przepisów poznajemy dzięki nim.

Czy często przyjmujecie gości?

Monika: To zależy od sezonu, ale raczej tak - dość często pojawiają się u nas znajomi. Na przykład jutro zaprosiliśmy znajomych na kolację. W takich sytuacjach staramy się przygotowywać dania, które w pewnym sensie trzeba skomponować samodzielnie na talerzu. Dzięki temu goście mogą wybrać składniki, które lubią najbardziej. Takie potrawy sprzyjają dobrej zabawie, pozwalają wypróbować różne połączenia smaków.

Co według Was buduje nastrój Waszego mieszkania?

Monika: Wydaje mi się, że byliśmy dość konsekwentni w urządzaniu mieszkania i udało nam się zachować spójność wystroju pomiędzy pokojami. Zależało nam na tym, żeby to było przytulne miejsce. Nie chcieliśmy mieszkać w muzeum. Bardziej zależało nam na wygodzie niż na wyglądzie mebli. Jest tu też kilka wyjątkowych rzeczy, które zachowałam z mojego rodzinnego domu – przedwojenne dzbanuszki, chińska porcelana czy chociażby stara fotografia mojej babci. Myślę, że dom jest tam gdzie my, tam gdzie jest nasza energia i gdzie zabieramy ze sobą pewne drobiazgi, które towarzyszą naszym rodzinom od lat.





#