Wybierz swój sklep:

Z wizytą u klubowiczów

Opowiedzcie nam, proszę, trochę o sobie.
Kim jesteście, jak spędzacie wolny czas?

#

Klaudyna: Mam 26 lat i jestem świeżo upieczoną absolwentką Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. W stolicy mieszkam od drugiej klasy liceum, z małą przerwą na studia licencjackie w Krakowie. Jesteśmy z Pawłem małżeństwem od dwóch lat, a znamy się już od około ośmiu. Na co dzień staram się łączyć macierzyństwo z obowiązkami studenckimi. We wrześniu zaczynam swoją pierwszą „poważną” pracę w korporacji. Jestem mamą Tadzia - trzylatka, który za miesiąc będzie już przedszkolakiem. W życiu najbardziej cenię relacje z bliskimi i poznawanie nowych miejsc. Wciąż jednak największą radość sprawia mi fakt, że jestem mamą. Uwielbiam aktywny tryb życia, moim ostatnim odkryciem jest pole dance, który staram się trenować co najmniej trzy razy w tygodniu.

Paweł: Ja mam 29 lat, w Warszawie mieszkam dopiero od trzech. Pracuję jako przedstawiciel w rodzinnej firmie. Ponadto studiuję zaocznie zarządzanie w Szkole Głównej Handlowej. Wychowałem się w Szczyrku, więc jestem zdecydowanym zwolennikiem górskich krajobrazów i amatorem sportów podnoszących poziom adrenaliny. Jestem instruktorem snowboardu, a latem uprawiam downhill (ekstremalna odmiana kolarstwa górskiego). Wolny czas spędzam z rodziną. Razem z Tadkiem uwielbiamy oglądać Formułę 1 i wygłupiać się na kanapie.

Klaudyna: Tadeusz w kwietniu skończył trzy lata, a od września wybiera się do przedszkola. Jest zdecydowanym fanem czterech kółek, tak jak jego tata. Uwielbia harce na placu zabaw i naukę pływania na basenie z rodzicami. Jest najbardziej kreatywnym domownikiem. Każdy kąt naszego mieszkania zamienia w krainę zabaw.

Jak to się stało, że znaleźliście się właśnie tutaj? Gdzie mieszkaliście wcześniej?

Klaudyna: Mieszkanie, w którym obecnie jesteśmy, kupili moi rodzice, gdy byłam jeszcze w liceum. Mieszkałam tu razem z bratem do momentu ukończenia szkoły. Wówczas mieszkanie miało jeszcze dwa oddzielne pokoje - mój i brata. Z Krakowa, gdzie kończyłam studia licencjackie, a Paweł pracował, przeprowadziliśmy się, gdy zaszłam w ciążę. Chcieliśmy być bliżej rodziców i uniknąć opłat za wynajem.

Ładne wnętrze

Czy zdecydowaliście się na jakieś zmiany?

Paweł: Mieszkanie nie wymagało remontu, lecz bardzo zależało nam na tym, aby dostosować przestrzeń do naszych potrzeb. Nie były nam już potrzebne dwa oddzielne pokoje, więc zdecydowaliśmy się na zburzenie połowy ściany, która oddzielała duży pokój i kuchnię

W życiu najbardziej cenię relacje z bliskimi i poznawanie nowych miejsc. Wciąż jednak największą radość sprawia mi fakt, że jestem mamą.


Drugi pokój zaaranżowaliśmy na naszą i Tadzika sypialnię. Kuchnię i łazienkę pozostawiliśmy praktycznie bez zmian. Bardzo cenimy sobie fakt, że mieszkanie znajduje się na Mokotowie. Na naszą uczelnię możemy dojść pieszo, do centrum dojeżdżamy tramwajem w 15 minut. Bardzo blisko znajduje się też stacja metra. Najważniejsze jest jednak to, że nasze osiedle otoczone jest przez dwa duże parki, w tym Pole Mokotowskie. Jest też dużo ścieżek rowerowych, więc bez problemu docieramy z Tadziem na basen, tzw. Warszawiankę.

Co zmieniło się w Waszym mieszkaniu w związku z pojawieniem się maluszka?

Klaudyna: Pojawienie się Tadzia sprawiło przede wszystkim, że przeprowadziliśmy się do innego miejsca. Zależało nam na tym, aby ta zmiana była dla nas komfortowa, potrzebowaliśmy więc przytulnego i funkcjonalnego mieszkania. Jesteśmy tu już trzeci rok, a ja wciąż mam wrażenie, że ono nieustannie zmienia się w zależności od naszych potrzeb. Stale coś przemeblowujemy. Na początku najbardziej zmieniała się sypialnia. Najpierw Tadziu spał w łóżeczku niemowlęcym, które musiało być tak ustawione, aby zmieściły się również przewijak i przybornik na wszystkie niezbędne rzeczy. Obecnie synek ma już łóżko „rosnące” dla starszego dziecka, które sami przemalowaliśmy dzięki inspiracji mojej koleżanki. Ściana z białymi cegłami (w przedpokoju) była pomysłem mojej mamy i z początku bardzo żałowałam, że cegłami obłożyliśmy tylko dwa boki. Potem jednak wpadliśmy na pomysł pomalowania trzeciego boku farbą tablicową. To był strzał w dziesiątkę. Tadek w końcu mógł „mazać” po ścianie, a wnętrze stało się ciekawsze.

Czyli staracie się dostosować Waszą przestrzeń do potrzeb Tadzika?

Paweł: Jak najbardziej. Mieszkanie ma 45 metrów kwadratowych i Tadziu nie ma swojego pokoju. Dlatego zaaranżowaliśmy przestrzeń tak, aby miał „własne kąty” w kilku miejscach. W pewnym momencie zaczęło brakować nam mebla, przy którym mógłby spędzać czas. Zamówiliśmy więc biurko, które zajęło miejsce regału stojącego obecnie w sypialni. Z kolei regał w salonie został zrobiony na zamówienie, ponieważ za dużo zabawek leżało na podłodze i brakowało nam półeKlaudyna Klaudyna sama narysowała projekt, wzorując się na podobnym meblu podpatrzonym w Internecie.

Klaudyna: Teraz to zdecydowanie mój ulubiony mebel, pomieści absolutnie wszystko: książki, dokumenty, Tadzia zabawki, pomoce plastyczne i ozdoby. Lubimy też zmieniać oświetlenie. Na razie wymieniliśmy wiszące lampki w kuchni na takie, które naszym zdaniem bardziej pasują do wnętrza. Ścianę w salonie przemalowaliśmy na ciemniejszy kolor, bo brudziła się częściej niż pozostałe. Ważnym elementem naszego mieszkania jest też loggia. Dzięki szarej kanapie z IKEA i drobnym dodatkom jest dla nas dodatkowym miejscem do wypoczynku i zabawy.

Które z Was pełni rolę architekta wnętrz?

Paweł: W obecnym mieszkaniu wszystkie zmiany planowaliśmy wspólnie i w większości pomysłów zgadzaliśmy się ze sobą. Urządzanie mieszkania i zmiany sprawiają nam obojgu ogromną przyjemność.

Klaudyna: Lubimy wieczorami, siedząc na kanapie, zastanawiać się, co moglibyśmy jeszcze zmienić w naszej przestrzeni. Wypady do IKEA to dla nas frajda ˘. Paweł zazwyczaj bierze na siebie kwestie techniczne, jak np. kupno pędzli, farb, montowanie mebli. Ja zdecydowanie bardziej skupiam się na aspektach dekoracyjnych. Uwielbiam ozdabiać ściany naszymi fotografiami. Nad łóżkiem wiszą nasze zdjęcia ze ślubu. Lubię wybierać ramki do zdjęć i tekstylia. Wiąże się to również z nieustannym przeszukiwaniem Internetu w celu znalezienia inspiracji, ale zdecydowanie jest to czas warty poświęcenia, aby później czuć się świetnie w swoim mieszkaniu.

Ładne wnętrze


Drugi pokój zaaranżowaliśmy na naszą i Tadzika sypialnię. Kuchnię i łazienkę pozostawiliśmy praktycznie bez zmian.

Czy jest coś, co chcielibyście jeszcze zmienić w swoim mieszkaniu?

#

Klaudyna: Paweł lubi majsterkować, a ja uwielbiam przerabiać meble i dekoracje, także zawsze mamy jakieś fajne pomysły. Wiele rzeczy robię sama. Eksperymentuję z kolorami, przemalowałam np. Tadzika łóżeczko, przybornik z IKEA, biurko. Paweł zawsze uczestniczy w tych pracach, pomaga wybierać farby i pędzle.


Teraz pracuję nad własnoręcznie zrobioną girlandą do sypialni. Poza tym w naszym mieszkaniu zdecydowanie brakuje dywanu do dużego pokoju. Mieliśmy jeden bardzo puchaty, ale przy dziecku okazał się niepraktyczny. Moim marzeniem są rolety rzymskie. Mamy duże okna, które są niezwykłą zaletą naszego mieszkania. Rolety rzymskie na pewno sprawiłyby, że mieszkanie stanie się przytulniejsze. Jest to jednak ogromny wydatek, więc na razie musimy się wstrzymać. Chcielibyśmy też zmienić szafę w sypialni, tak aby sięgała do sufitu, zyskalibyśmy wtedy jeszcze więcej miejsca do przechowywania.

A czy myślicie czasami o zmianie mieszkania?

Klaudyna: W przyszłości planujemy mieć większe mieszkanie wraz z powiększeniem się rodziny. Musimy jednak najpierw uzyskać większą niezależność finansową. Poza tym czujemy się niezwykle związani z tym miejscem. Dużo energii i czasu włożyliśmy w jego aranżację. To głównie zasługa Pawła, który jest typem majsterkowicza. To cudowne mieć męża, który każdy Twój pomysł stara się wprowadzić w życie. Bardzo zależało mi na przykład, żeby zmienić drewniane listwy na białe, więc Paweł wieczorami po pracy wytrwale przycinał i przyklejał te moje wymarzone.

Paweł: Jest jeszcze jeden aspekt, który czyni nasze mieszkanie naprawdę niezwykłym. Sąsiadujemy z bratem Klaudyny i jego żoną. To pozwala nam spotykać się zdecydowanie częściej i utrzymywać bardzo fajną relację.

Jak zatem wyglądałoby Wasze wymarzone mieszkanie?

Ładne wnętrze


Nie segreguję śmieci, ale myślę o tym. Spędziłam kilka miesięcy w Szwajcarii, bardzo mi się podoba, że tam przywiązuje się do tego tak dużą wagę.

Klaudyna: Paweł chciałby mieszkać w górach i tam realizować swoje pasje. Ja jestem typem osoby, która lubi duże miasta tętniące życiem. Na razie ze względu na plany zawodowe zostaniemy w Warszawie, ale nie wykluczamy zmian w przyszłości. Oboje w swoim życiu przeprowadzaliśmy się kilka razy i nie mamy problemów ze zmianą miejsca zamieszkania. Na pewno zgadzamy się w tym, że chcielibyśmy w przyszłości mieć dom z ogrodem, być bliżej natury. Wiąże się to jednak z kosztami i dużym zaangażowaniem czasu wolnego, więc to raczej plan na dalszą przyszłość. Na pewno nie uważamy tego mieszkania za nasze docelowe, bo jest trochę ciasne, lecz zdecydowanie wystarczające na nasze aktualne potrzeby. Czujemy, że jest „nasze” przez to, że zmiany wprowadzaliśmy wspólnie.

Czy przywozicie do domu pamiątki z podróży?

Klaudyna: Uwielbiamy dekorować nasz dom pamiątkami z podróży i zdjęciami. Umieszczamy je na ścianach, lodówce, regałach. Niektóre zdjęcia są w ramce, niektóre po prostu przyklejamy do ściany. Robimy to zazwyczaj dość spontanicznie. Zdjęcia ze ślubu nad łóżkiem są świetną pamiątką, a dodatkowo Tadzik często o nie pyta i słucha z zaciekawieniem, gdy opowiadamy mu o naszym wyjątkowym dniu. Lubimy też oprawiać ciekawe cytaty, takie jak ten nad biurkiem Tadzika. Plakat nad łóżkiem synka upatrzyłam sobie już bardzo dawno. Z kolei małpkę w naszej sypialni na początku zawiesiliśmy nad kanapą, w ramach drobnych przemeblowań została przeniesiona do sypialni.




#