Wybierz swój sklep:

Z wizytą u klubowiczów

Przyzwyczajasz się do miejsc, w których mieszkasz?

#

Zdecydowanie tak! Wszystkie wynajmowane mieszkania, w których mieszkaliśmy z Wojtkiem, traktowałam niemal z czułością, bardzo szybko się zadomawiałam.

Karina: Dodanie kilku ulubionych akcentów we wnętrzach sprawiało, że nasza przestrzeń stawała się oswojona, lubiłam powroty do tych miejsc. Nigdy nie były to zupełnie puste mieszkania, poza tym udawało nam się fajnie je aranżować. Trafialiśmy na właścicieli, którzy nam to umożliwiali, dzięki ich elastyczności zmiany nie były przeszkodą.

Macie jakieś ulubione przedmioty, które przeprowadzały się razem z Wami?

Karina: Wędrowały z nami książki, rama z plakatem Miles’a Davisa, która dziś wisi nad komodą. Przywieźliśmy ją z festiwalu jazzowego z Zakopanego, nie chcemy się jej absolutnie pozbyć. Mamy kilka plakatów, które czekają na swoją kolej, jest jeszcze trochę wolnego miejsca na ścianach. Sporo z Wojtkiem podróżujemy, a od niedawna w drogę ruszamy z naszym synkiem Julkiem. Dom kojarzy mi się z poczuciem bezpieczeństwa, ze stabilizacją.

Dziecko bardzo zmienia nastawienie do wnętrza i porządku. Lubię mieć wszystko poukładane, a musiałam się z tą cechą przeprosić na pewien czas.


W której części domu spędzacie najchętniej czas?

#

Najwięcej czasu spędzamy w salonie, tutaj rozmawiamy, Julek ma przestrzeń do zabawy, a my możemy mieć go wtedy na oku. Uwielbia wspinać się na kanapę, po rozłożeniu mieścimy się na niej swobodnie we trójkę. Wspólnie czytamy, bawimy się, to takie nasze miejsce.

Karina: W tym roku wyjątkowo nie zadbaliśmy o kwiaty na balkonie, które zawsze mieliśmy. Uwielbiamy lawendę, sukulenty, bliżej jesieni wrzosy. Zazwyczaj są to rośliny nie wymagające częstego podlewania, bo wciąż wyjeżdżamy. Od paru tygodniu wybieramy się do ogrodnika i nie możemy dotrzeć (śmiech). Na balkonie spędzaliśmy więcej czasu, kiedy byliśmy z Wojtkiem we dwójkę. Niedawno odsłoniliśmy balustradę, żeby Julek miał lepszy widok na podwórko. Kończy się to tym, że wszystkie zabawki lądują na trawniku.

Ładne wnętrze


Na balkonie spędzaliśmy więcej czasu, kiedy byliśmy z Wojtkiem we dwójkę.

Ładne wnętrze

Pamiątki z podróży, wynalezione na targach staroci buteleczki, puszki, ceramika... Ja też to lubię, ale czasem potrzebuję od tego odpocząć.

Jak zmienia się przestrzeń Julka?

Karina: Póki co Julek ma bawialnię w salonie, sypialnia również jest przestrzenią wspólną. Niebawem planujemy przygotować dla niego osobny pokój. Dziecko bardzo zmienia nastawienie do wnętrza i porządku. Lubię mieć wszystko poukładane, a musiałam się z tą cechą przeprosić na pewien czas. Julek zmienia nam aranżacje co 15 minut. Sprzątanie jest specyficzne, kiedy uda się ogarnąć jeden kąt, w innym jest już rozgardiasz. Julek uwielbia zmieniać położenie przedmiotów, przekładać różne rzeczy z miejsca na miejsca, zaglądać do pralki, wszędzie go pełno.


A jak sobie radzicie z przechowywaniem, macie na to sprawdzone sposoby?

#

Na szczęście mamy bardzo dużą piwnicę, w której możemy składować mniej potrzebne rzeczy. Część z nich wywozimy też do rodziców, w domach jednorodzinnych zawsze jest więcej miejsca, żeby coś dłużej przechować.


Karina: Świetnie sprawdzają się szafki kuchenne rozciągające się na ścianę w salonie. Za parę miesięcy grono naszej rodziny się powiększy, dlatego nadal trzymamy sporo rzeczy, z których Julek wyrósł. Ubrania czy zabawki, które pojawiają się w pierwszych miesiącach życia dziecka, rosną w niekontrolowanym tempie. Zanim się obejrzymy, znów będziemy je wyciągać spod łóżka w sypialni.

Macie słabość do zbierania różnych drobiazgów?

Karina: Mam coś takiego, że co jakiś czas muszę wszystko wyczyścić i zostawić tylko minimum przedmiotów na wierzchu. W moim domu rodzinnym w Sieradzu jest pełno drobiazgów, które wzajemnie się uzupełniają, taka aranżacja to zasługa mojej mamy. Pamiątki z podróży, wynalezione na targach staroci buteleczki, puszki, ceramika... Ja też to lubię, ale czasem potrzebuję od tego odpocząć. Podobnie jest z lodówką, na froncie jest wypełniona zdjęciami, pocztówkami, magnesami. Wojtek lubi ten widok, a ja codziennie walczę z tym, żeby ją „wyczyścić“, zostawiając jedno zdjęcie na środku (śmiech). Lubimy przedmioty z historią, bo przywołują dobre wspomnienia.

Takie jak drewniany zegar na komodzie?

Karina: Właśnie tak, wyszperaliśmy go na Hali Targowej w Krakowie. Ma swoje lepsze i gorsze dni, aktualnie wskazuje poprawną godzinę (śmiech). Lubimy vintage, w przyszłości chcemy urządzić się bardziej w stylu minimalizmu lat 60. ubiegłego wieku. Obok stoi drewniany kalendarz, wybierając go kilka lat temu, trochę się obawialiśmy, że będzie gadżetem, o którym szybko zapomnimy. Weszło nam jednak w krew, że sami nim zarządzamy. Można powiedzieć, że kontrolujemy czas.

Ładne wnętrze

Planujecie jakieś zmiany w wystroju Waszego mieszkania w najbliższym czasie?

Karina: Priorytetem jest teraz urządzenie pokoju dla Julka. Jest w nim obecnie pracownia Wojtka, szykują się więc spore zmiany. Planujemy też zawiesić w salonie fotografie i półki na książki. Wymiana podłóg na drewniane marzy nam się od początku. Nie przepadamy za panelami, skrzypią pod nogami, naturalne materiały to zupełnie inne doznania dla stóp. Chcielibyśmy zrobić całą kuchnię w drewnie, łącznie z blatami, ale nie wiemy, czy to by się dobrze sprawdzało. Większe plany zostawiamy na zaś, na przeprowadzkę do większego mieszkania.


Podobnie jest z lodówką, na froncie jest wypełniona zdjęciami, pocztówkami, magnesami.

Ładne wnętrze



#