Wybierz swój sklep:

Z wizytą u klubowiczów

Opowiedz, proszę, jaka historia wiąże się z Twoim miejscem?

#

Moje mieszkanie jest jednocześnie miejscem, w którym stawiałam pierwsze kroki. Przez kilka lat mieszkałam tutaj razem z rodzicami. Klatkę obok mieszkała moja ukochana babcia.

Ewa: Dziś, kiedy wyglądam przez okno, widzę swoją podstawówkę. Kiedy zamykam oczy, pod powiekami mam wiele wspomnień związanych z tym miejscem, mimo że przez ostatnie lata wynajmowali je studenci, a nasza rodzina przeprowadziła się do większego mieszkania. Podczas studiów ponad rok spędziłam w Berlinie, a po powrocie do Polski poczułam, że czas na wyprowadzkę i start samodzielnego życia.

Jak wspominasz czas przeprowadzki?

Ewa: Po powrocie z Niemiec miałam dużo pomysłów, jak się urządzić. Jednocześnie chciałam zrobić to szybko, ponieważ nie byłam przyzwyczajona do mieszkania z rodzicami po Erasmusie. Nie była to duża rewolucja, bo zależało mi na czasie. W pewnym momencie zdałam sobie jednak sprawę, że jestem zbyt towarzyska, by mieszkać samotnie. Od 3,5 roku mam świetną współlokatorkę, z którą dobrze się rozumiemy.

Jak przebiegał remont?

Ewa: Trwał kilka tygodni, skupiliśmy się między innymi na odświeżeniu ścian i wymianie podłóg. Wszystko, co podpatrzyłam, żyjąc w innym mieście, co spodobało mi się podczas studiów pięć lat temu, starałam się wcielić w życie. W wynajmowanych mieszkaniach w Berlinie miałam drewniane podłogi, a do tego lubię styl skandynawski. Podłoga mogła być więc najtańsza, ale koniecznie musiała być drewniana (śmiech).

Ładne wnętrze

Skąd pomysł na malowidło ścienne w Twoim pokoju?

Ewa: Wydaje mi się, że to jest trochę symbol mojego powrotu z Berlina, graffiti szczególnie mi się wtedy podobało. Pragnęłam zrobić w domu coś, co by się kojarzyło z miejscem, do którego chciałabym kiedyś wrócić. O pomoc poprosiłam dwójkę znajomych artystów, którym dałam wolną rękę. Lis Kula i Niebieski Robi Kreski chętnie się zgodzili, bo nie mieli jeszcze okazji malować u kogoś w domu. Obejrzałam wstępny projekt, wiedziałam, że jest bardzo kolorowy i rozległy. Na początku ustaliliśmy, że mają się pojawić zwierzęta. Alek Morawski (Lis Kula) lubi koty, na które się zgodziłam, mimo że sama wolę psy (śmiech). Moja mama do dziś pyta mnie, czy mogę spokojnie spać w nocy, mając w domu to malowidło, i czy rano nie budzę się z krzykiem.

Podczas studiów ponad rok spędziłam w Berlinie, a po powrocie do Polski poczułam, że czas na wyprowadzkę i start samodzielnego życia.


Na początku ustaliliśmy, że mają się pojawić zwierzęta. Alek Morawski (Lis Kula) lubi koty, na które się zgodziłam, mimo że sama wolę psy.


Jaki jest Twój przepis na wnętrze?

#

Bardzo lubię mieszać nowoczesność ze starociami. Bazę stanowią białe meble - stół, komoda, łóżko i krzesło z IKEA. Konwencję przełamuje stara szafka z lustrzanymi plecami, którą moi sąsiedzi wystawili na korytarz podczas przeprowadzki. Mieszkanie, do którego się wprowadzali, zajmowała wcześniej starsza pani, a nowi lokatorzy całkowicie zmieniali wystrój. Dla mnie szafka była idealna na książki, dlatego przykleiłam na niej kartkę z pytaniem „Czy to jest do wyrzucenia?”. Następnego dnia pojawiła się odpowiedź „Tak”. Na co ja nakleiłam kolejną wiadomość „Chętnie wezmę”, nazajutrz pojawiła się odpowiedź „OK, to weź”.

Ładne wnętrze

Ewa: Z pomocą mojego taty wnieśliśmy mebel do domu. Część moich książek leży jeszcze u rodziców, systematycznie je przywożę, a w międzyczasie kupuję kolejne. Szafę z kolei kupiłam razem z moją mamą. Któregoś dnia pojechałyśmy do pana, który sprzedaje różne starocie z początku XX wieku. Ten dawny mebel jest bardzo pojemny, został pomalowany cały na biało. Pozostałe sprzęty też są w tym kolorze, tak jak lubię.

A biały kogut na parapecie?

Ewa: To efekt zakładu z moim kolegą Adamem, ale historia, jaka się z tym wiąże, musi pozostać tajemnicą (śmiech). Zaraz obok na ścianie wiszą fotografie moich rodziców, babci i moje z lat 90. Obok ilustracja Magdaleny Pankiewicz, którą bardzo lubię i uważam, że jest wyjątkowo zdolną polską ilustratorką. Ważne miejsce nad łóżkiem również zajmuje grafika, tym razem autorstwa Magdaleny Łapińskiej, przedstawiająca dom handlowy Smyk. To prezent od przyjaciół na moje 25. urodziny. Byłam z tym miejscem związana zawodowo, obecnie budynek jest w przebudowie.

Biel rządzi też w Twojej niewielkiej kuchni.

Ewa: To prawda, kuchnię chciałam mieć bardzo minimalistyczną, jest cała z IKEA. Zdecydowałam się na białą zabudowę, ponieważ uznałam, że kolor ten będzie najlepiej pasował do drewna, które mam na podłodze. Jestem z niej bardzo zadowolona, odpowiadała mi też jej cena, cieszyłam się więc, że mogłam sobie w całości pozwolić na to, co chciałam.


Konwencję przełamuje stara szafka z lustrzanymi plecami, którą moi sąsiedzi wystawili na korytarz podczas przeprowadzki.

Ładne wnętrze


Na ścianie wiszą fotografie moich rodziców, babci i moje z lat 90. Obok ilustracja Magdaleny Pankiewicz, którą bardzo lubię i uważam, że jest wyjątkowo zdolną polską ilustratorką.

Ładne wnętrze

Co Cię inspiruje?

#

Bardzo lubię szukać nowych rozwiązać w Internecie, używam do tego głównie Pinteresta. Podobają mi się minimalistyczne wnętrza urządzone w stylu skandynawskim z elementami wystroju z lat 50., 60. ubiegłego wieku.

Inspiruje mnie też moja koleżanka Julia, która wprowadziła się niedawno do pięknego mieszkania w kamienicy na Pradze. Ciągle podsyła mi niesamowite strony z wyposażeniem wnętrz.

Czym jest dla Ciebie dom?

Ewa: Kojarzy mi się z rodziną, najprościej ujmując, to po prostu miejsce i najbliżsi mi ludzie. Jest dla mnie przestrzenią, w której dobrze się czuję, do której wracam z ochotą i myślą, że jestem u siebie.




#