Wybierz swój sklep:

Kuchenne historie

Jak wyglądało podejmowanie decyzji, gdzie kupić pierwsze własne mieszkanie?

#

Do Warszawy przyjechaliśmy ze względu na pracę. Trochę zajęło nam szukanie naszego miejsca. Najpierw wyszliśmy z założenia, że kupimy je na rynku wtórnym, ale oglądając mieszkania w stolicy, doszliśmy do wniosku, że, w gruncie rzeczy, ceny mieszkań deweloperskich na Ursusie w porównaniu z mieszkaniami używanymi na Ochocie czy Woli są właściwie takie same.

Uznaliśmy, że wolimy być trochę dalej, ale w nowym budownictwie, urządzić sobie nasze gniazdko tak, jak chcemy. Wzięliśmy więc kredyt i na pewno osiedlimy się tu na dłużej. Jesteśmy tu już trzy miesiące.

Co było dla Was ważne w układzie tego mieszkania?

Kiedy pierwszy raz tu weszliśmy, urzekło nas, że są tu jasny, duży salon i kuchnia – nie tak bardzo otwarta, ale będąca integralną częścią salonu. To nie aneks, ale przebywając w kuchni, można wciąż uczestniczyć w tym, co dzieje się przy stole w dużym pokoju. Jak tylko zobaczyłam ten układ, zdecydowaliśmy się na to mieszkanie.

Czy dużo czasu spędzacie w tej połączonej przestrzeni przy posiłkach w domu?

Tak! Właściwie codziennie gotujemy i jemy w domu. Raz na jakiś czas w weekend wychodzimy, ale oboje lubimy i gotować, i dobrze zjeść, więc bardzo często jesteśmy tu. Atai najbardziej lubi przebywać w kuchni. Najlepiej blisko lodówki (śmiech), choć najczęściej nie podjada, tylko pije zimną wodę.

Okazało się, że nie przewidzieliśmy kilku aspektów technicznych, jak przeprowadzenie rury od zmywarki czy wentylacji. Nie potrafiłam więc na szybko podjąć w sklepie decyzji o zmianach i zamówić mebli po korektach. Więc pojechaliśmy do sklepu po raz drugi i wtedy złożyliśmy już zamówienie całkowite – z transportem i montażem.


Co lubicie w swojej kuchni?

#

Wszystko jest w niej nasze. Wiadomo, że kierowaliśmy się radami rodziców czy znajomych, ale zasadniczo sami podejmowaliśmy decyzje co do jej urządzania. Jest więc taka naprawdę nasza.

Najbardziej podoba nam się to, że kuchnia jest stosunkowo duża, więc razem możemy w niej gotować, to naprawdę miłe. Ważne było dla nas to, że urządziliśmy ją tak, jak chcieliśmy. Projektując mieszkanie od zera, mogliśmy dokonać pewnych zmian, wybudować wyspę. Ale tak, jak jest teraz, jest naprawdę dobrze.

Skoro to tak ważna część domu, na jakich funkcjonalnościach kuchni najbardziej Wam zależało?

Marzyliśmy, żeby był duży, szeroki blat, żeby było dużo miejsca do krojenia dla dwóch, a nawet więcej osób. Założyliśmy, że, by pomieścić i pochować wszystkie rzeczy, potrzebujemy też wielu szafek, chociaż gdy tylko się sprowadziliśmy z mniejszego mieszkania, okazało się, że aż tak wielu rzeczy nie mamy (śmiech). Niektóre szafki stoją jeszcze puste, ale z czasem wszystkiego przybędzie. Wiadomo, że mieszkania nie kupuje się tylko na dziś. Atai marzył, żeby kuchnia miała wyspę. Myśleliśmy więc o tym, żeby w miejscu, gdzie teraz są ściana i lodówka, ją zaplanować, ale ostatecznie chcieliśmy zamknąć nieco przestrzeń gotowania od strony przedpokoju, więc układ pozostał taki, jak sugerowany. Może przy pierwszym remoncie to się zmieni?

Co sprawiło, że wybraliście kuchnię z IKEA?

Zawsze marzyła mi się kuchnia z IKEA – biała z czarnym blatem. Wiedziałam, że jak będę miała własne mieszkanie, to chcę w nim mieć kuchnię z IKEA. Jest funkcjonalna, ładna, ale i cena jest też naprawdę dobra. Marzenia marzeniami, ale to koszt kuchni był czynnikiem decydującym.


Przebywając w kuchni, można wciąż uczestniczyć w tym, co dzieje się przy stole w dużym pokoju.

Ładne wnętrze

Planer IKEA był bardzo intuicyjny i wygodny – dość dużo się nim bawiłam i był to przyjemny proces. W sklepie usiedliśmy w strefie kuchennej z panią, która przejrzała projekt, dopytała o nieuwzględnione rzeczy. Doradzała na przykład, w którą stronę otwierać szafki, żeby było wygodnie i praktycznie.

Czy kilka razy musieliście pojawić się w sklepie, aby złożyć i kupić swoją kuchnię?

Szybko zebraliśmy listę rzeczy, które są potrzebne. Przy wymiarowaniu kuchni bardzo pomógł nam tata. Aby jednak złożyć zamówienie, robiliśmy kilka podejść. Już za pierwszym razem miałam wszystko zaplanowane w Planerze IKEA, wiedziałam, czego chcę. Ale okazało się, że nie przewidzieliśmy kilku aspektów technicznych, jak przeprowadzenie rury od zmywarki czy wentylacji. Nie potrafiłam więc na szybko podjąć w sklepie decyzji o zmianach i zamówić mebli po korektach. Musiałam to skonsultować z hydraulikiem itp. Więc pojechaliśmy do sklepu po raz drugi i wtedy złożyliśmy już zamówienie całkowite – z transportem i montażem.

Czy było to dla Was cenne, że IKEA oferuje usługi dodatkowe?

Tak, myślę że bardzo – my byśmy sami nie złożyli tej kuchni albo zajęłoby nam to kolejne trzy miesiące. Wszystko było przywiezione naraz, o umówionej godzinie. Potraktowaliśmy te usługi jako integralny element zamówienia.

Ile czasu trwał cały proces, od momentu, kiedy zaczęliście projektować i podjęliście decyzje zakupowe, do czasu, gdy pojechaliście do sklepu kompletować zamówienie?

Projektować zaczęliśmy od razu, jak tylko zdecydowaliśmy się na mieszkanie. Od razu zaczęłam kombinować. Było to w lutym, a pod koniec marca robiliśmy kuchnię. Około miesiąca zajęło nam planowanie i przyglądanie się projektowi, na spokojnie. A to po pracy przyszłam i dostawiłam jakąś szafkę, a to w sobotę razem przeglądaliśmy inspiracje… Ale od momentu zamówienia wszystko poszło szybciutko. Po trzech dniach kuchnia już została dowieziona i dwa dni później była u nas ekipa montażowa. Jedyne, co nas zaskoczyło, to że proces montażu naprawdę trwał dobre kilka-kilkanaście godzin, a że panowie pierwszego dnia dotarli po południu, montaż rozłożył się na dwa dni. Nie było to jednak bardzo problematyczne. Pan od montażu też na miejscu dopytywał o wszelkie istotne kwestie w planie, żeby mieć pewność, że wykona wszystko zgodnie z naszymi oczekiwaniami.

Ładne wnętrze

Czy mając projekt w Planerze IKEA, potrzebowaliście dodatkowej pomocy obsługi w skompletowaniu zamówienia w sklepie?

Nie potrzebowaliśmy, ale chętnie skorzystaliśmy z pomocy, żeby zrobić zamówienie. Planer IKEA był bardzo intuicyjny i wygodny – dość dużo się nim bawiłam i był to przyjemny proces. W sklepie usiedliśmy w strefie kuchennej z panią, która przejrzała projekt, dopytała o nieuwzględnione rzeczy. Doradzała na przykład, w którą stronę otwierać szafki, żeby było wygodnie i praktycznie, bo nie dość, że o tym nie pomyślałam, to jeszcze nie zwróciłam uwagi na możliwość dostosowania tej funkcji w Planerze IKEA, więc wszystkie zaplanowane były na prawo. Pomogła nam również z uchwytami, dopytała o nasze preferencje. Sprawdziła całość od strony fachowej, upewniła się, czy na pewno wszystko się mieści, i skompletowała zamówienie. Potem tylko poszliśmy do kasy z kartką papieru od niej i wszystko było załatwione.

Czy wygodne jest to, że do mebli mogliście od razu dobrać AGD?

Tak, kupiliśmy piekarnik, zmywarkę i okap. Co też jest fajne, w IKEA mamy pięć lat gwarancji na sprzęt AGD, a w innych sklepach często dostać można tylko dwa. To też nas przekonało.


Wygodne było, że do mebli mogliśmy od razu dobrać AGD. Kupiliśmy piekarnik, zmywarkę i okap.

Ładne wnętrze

Z jakich funkcjonalności kuchennych jesteście zadowoleni?

#

Bardzo mi się podoba nasza szafka narożna. Jest całkowicie wysuwana i można z niej wszystko wygodnie wyciągnąć. Trzymamy tam garnki. Praktyczna jest mała, obudowana zmywarka i dużo półek – to jest bardzo wygodne. Czarny blat jest niezwykle funkcjonalny (białe szafki mniej, ale za to jakie są ładne!). Segregujemy śmieci, ale kosz na papier i plastik trzymamy w schowku, bo w kuchni chcieliśmy mieć tylko ten duży, na odpady organiczne.


Co, z perspektywy pierwszych tygodni, można było Waszym zdaniem zrobić w kuchni lepiej?

Niestety, nie mamy zabudowanej rury od okapu. Na projekcie nie było tego widać (śmiech), ale może jeszcze z czasem uzupełnimy ten brak. Podczas montażu pan wspominał, że w IKEA dostępne są też panele kryjące. Wiadomo, jak to jest, jak czegoś nie zrobi się za jednym zamachem.

Ładne wnętrze

Czy zakup kuchni mocno nadwerężył Wasz domowy budżet?

Ogólnie zakup mieszkania i jego wykończenie było dużym wysiłkiem finansowym. Kuchnia była o tyle dużym zakupem, że chcieliśmy wszystko zrobić na raz. Do pozostałych pomieszczeń zawsze można stopniowo dokupować wyposażenie, a to kanapa, a to stół, a to regał czy krzesła. Na raty meblowaliśmy salon. Ale ta kuchnia była w dobrej cenie, więc nie musieliśmy korzystać z rat.

Czy od kiedy macie kuchnię, często w domu pojawiają się goście?

Na pewno to wiele zmieniło, zresztą podobnie jak pojawienie się krzeseł (śmiech). W ogóle kuchnia sprawia, że wreszcie czuję się jak w domu. Odwiedzają nas znajomi czy rodzina i bardzo im się podoba.

Czy lubicie personalizować przestrzeń wokół siebie?

Tak, bardzo lubimy podróżować i z każdej wyprawy przywozimy obrazek albo jakiś drobiazg: solniczkę, kubek, zawsze z myślą o mieszkaniu. Całą zastawę mamy z poprzednich mieszkań i przypomina nam o wspólnych kolacjach.

Jak wyobrażacie sobie to miejsce za kilka lat? Co się tu zmieni?

Mam nadzieję, że mieszkanie nie będzie zagracone, że będzie tu wciąż dużo czystej i jasnej przestrzeni. Mam taki plan, że będziemy się urządzać minimalistycznie. Nie chcemy, by wszystkiego było za dużo.

Kuchnia była o tyle dużym zakupem, że chcieliśmy wszystko zrobić na raz. Do pozostałych pomieszczeń zawsze można stopniowo dokupować wyposażenie, a to kanapa, a to stół, a to regał czy krzesła. Ale ta kuchnia była w dobrej cenie, więc nie musieliśmy korzystać z rat.


Z każdej wyprawy przywozimy obrazek albo jakiś drobiazg: solniczkę, kubek, zawsze z myślą o mieszkaniu.

Ładne wnętrze

W jakim stylu jest Wasza kuchnia?

W naszym stylu! (śmiech)

A co jest w niej takiego naprawdę osobistego, Waszego?

Wózek, w którym są warzywa, to pamiątka z apteki mamy, która również jest farmaceutką. To stary wózek z dawnego wyposażenia aptekarskiego. Przemalowaliśmy go z tatą na czarno, zresztą tak jak i metalowy taboret. Jestem z tego bardzo dumna, bo czuję, że to kawałek życia mojej mamy w naszej kuchni.

Ładne wnętrze