Wybierz swój sklep:

Kuchenne historie

Kto pomagał Wam w wyborze i urządzaniu nowego mieszkania?

#

To mieszkanie jest efektem połączenia naszych trybów życia i osobowości. Jest tu dużo rzeczy przypadkowych, ale też wiele ustawionych bardzo pod nas. Przeprowadzając się do nowego mieszkania, wzięliśmy ze sobą część mebli i musieliśmy nadać im nowe funkcje. W pokoju, w którym jesteśmy teraz z mężem, wkrótce pewnie zamieszka Ludwik.

Co przyjechało z Wami z poprzedniego mieszkania?

BEDDINGE jeździ z nami od kilku lat. To sofa bardzo praktyczna i na razie nie spieszymy się z jej wymianą. Chciałam zachować jeszcze barek na kółkach, ale Ludwik jest teraz w tzw. ciekawskim wieku, więc wymieniliśmy barek na bardziej stabilny mebel. Sekretarzyk kupiliśmy w dziale sprzedaży okazyjnej, bo pasował nam do KALLAXA i dopełnił kolorystycznie przestrzeń, łącząc kuchnię z salonem.

Jak organizujesz rzeczy w swojej kuchni?

Podzieliłam przestrzeń na strefy gotowania, zmywania i przechowywania żywności. Oprócz licznych szafek, które już pękają w szwach, w kuchni znalazł się np. KALLAX, który wcześniej był bieliźniarką w sypialni. Niestety, nie zmieścił nam się drugi słupek szafek, który pozwoliłby piekarnik dać trochę wyżej, z myślą o dzieciach. Przeszkodził nam parapet, ale tak znalazło się miejsce na KALLAXA. Trzymam tam siatki, roboty kuchenne, oleje, przybory, których nie potrzebuję na co dzień. Na górnych półkach lekarstwa i rzeczy, do których dzieci nie powinny mieć dostępu. Planuję dokupić kilka pudełek, żeby dobrze przeorganizować tę przestrzeń. Bardzo polubiłam to nietypowe ustawienie, podoba mi się tak, jak jest. Są też relingi. Na początku w planie ustawione były jeden nad drugim, ale słusznie na dziale kuchennym doradzono mi, żeby to zmienić. Bardzo chciałam zorganizować pustą przestrzeń na ścianach i myślę, że to się udało. Nie sądziłam, że to będzie takie praktyczne. Rzeczy, które wiszą, są w stałym użytku, więc nie zdążą się zakurzyć.

Pierwszy plan zakładał witryny, ale szybko od tego pomysłu odwiedli mnie praktyczni znajomi. Uznałam, że, faktycznie, witryny będą się mocno kurzyć i wszystko będzie na widoku, a wizualna organizacja w środku ze względu na liczbę rzeczy może być trudna, szczególnie przy dzieciach.


Sekretarzyk kupiliśmy w dziale sprzedaży okazyjnej, bo pasował nam do KALLAXA i dopełnił kolorystycznie przestrzeń, łącząc kuchnię z salonem.

Ładne wnętrze

Po inspirującej wizycie u znajomych, uznałam, że chcę, by kuchnia nie była cała w tym samym kolorze. Zależało mi na tym, by szafki wiszące dopełniły kształtem kwadrat, który tworzył się przy lodówce. Początkowo planowałam trzy, ale okazało się, że akurat ta ściana nie powinna być zbyt obciążona. Na takie rzeczy trzeba być gotowym, nie wszystko można przewidzieć przy projekcie. Pierwszy plan zakładał witryny, ale szybko od tego pomysłu odwiedli mnie praktyczni znajomi. Uznałam, że, faktycznie, witryny będą się mocno kurzyć i wszystko będzie na widoku, a wizualna organizacja w środku ze względu na liczbę rzeczy może być trudna, szczególnie przy dzieciach. By było lżej, zamiast trzeciej szafki pojawiły się w projekcie lekkie półki. Stanęło na uzupełnieniu szarości białą kwadratową BESTA. Szczególnie że podobne białe szafki mieliśmy już kupione pod telewizor i ten element stał się łącznikiem między salonem a kuchnią. Wszystkim się to bardzo podoba.

Ładne wnętrze

W jaki sposób dobieraliście kolory do mebli z kilkoma frontami?

Wszystko staraliśmy się dobierać tak, jak czuliśmy. Pewnie kupimy narożnik bordo, żeby przełamać siwy kolor kuchennych frontów. Lubię wystawki, więc dobrałam też półki i haczyki, które kolorystycznie pasują do stalowego okapu. Może czarny okap pod piekarnik byłby dobrym rozwiązaniem? Wtedy pasowałby do płyty. Chyba chcieliśmy zachować różnorodność.


W kuchni znalazł się też np. KALLAX. Trzymam tam siatki, roboty kuchenne, oleje, przybory, których nie potrzebuję na co dzień. Planuję dokupić kilka pudełek, żeby dobrze przeorganizować tę przestrzeń.

Ładne wnętrze

W Planerze IKEA popełniliśmy jeden błąd i kupiliśmy zbyt szeroką szufladę do szafki, która miała się wysuwać razem z koszem na odpady, panowie jednak jakoś nam pomogli i zamontowali ją tak, by wciąż była funkcjonalna.

Czy myślisz, że z uwagi na samodzielność popełniliście jakieś błędy w projekcie?

Mikrofala jest w szafce, którą otwiera się razem z lodówką (śmiech). Ostatecznie jest tak, że w ogóle jej nie używam. Teraz mamy jednak piekarnik, więc okazała się zbędna. Może więc zacznę trzymać tam słoiki? Mąż narzekał trochę, że szafki wiszące zawieszone są bardzo wysoko, ale to ja spędzam czas w kuchni, a mi zależało na tym, by estetycznie wszystko grało, by wisiały zgodnie z linią nad lodówką (śmiech). W Planerze IKEA popełniliśmy jeden błąd i kupiliśmy zbyt szeroką szufladę do szafki, która miała się wysuwać razem z koszem na odpady, panowie jednak jakoś nam pomogli i zamontowali ją tak, by wciąż była funkcjonalna. Trochę jesteśmy roztrzepani, ale i tak wielu błędów udało się uniknąć!

Z jakich praktycznych rozwiązań kuchennych jesteś najbardziej zadowolona?

#

Wiele ustawialiśmy pod dzieciaki – żeby nie było widać śladów ich palców, żeby sięgały do półek, do których powinny mieć dostęp, by sprzęt AGD był zabezpieczony.

Tu nie mamy żadnych wątpliwości, że podjęliśmy dobre decyzje. Jestem bardzo zadowolona z piekarnika, bo wcześniej mieliśmy tylko mikrofalę i prodiż. Jego zabezpieczenie przed dziećmi jest świetne. Nawet mój mąż sobie z nim nie radzi (śmiech). Szuflady też mają zwalniający mechanizm i zawiasy dociskowe w szafkach, to takie małe, ale przyjemne funkcjonalności.

Ładne wnętrze

Macie kuchnię otwartą na pokój, jak sprawdza się to rozwiązanie?

To było zamierzone i wymagało zmian w planie mieszkania, w którym wydzielony był osobny pokój. Z doświadczenia poprzedniego mieszkania wiedzieliśmy, że nie chcemy tego rozwiązania. Tam zawsze byłam trochę na uboczu, wychylałam się, żeby porozmawiać z gośćmi w salonie czy spojrzeć na program w telewizorze, a bardzo dużo czasu spędzałam w kuchni. Zdecydowaliśmy się więc wyburzyć ścianę i otworzyć się na salon. Wiedzieliśmy, że może będziemy żałować, że zlikwidowaliśmy jeden pokój, ale… łatwiej ścianę postawić, niż zburzyć.

Jak Ci się korzystało z Plannera IKEA?

#

Nie wszystko umiałam zrobić, na przykład zmienić liczbę półek w szafce itp., ale wszystko umiałam zwizualizować. Zrobiłam w projekcie okno, potrafiłam sobie wyobrazić moją kuchnię. Pojechałam z pierwszym projektem do sklepu i tam dopracowałam go z osobą z działu kuchennego. Pan zasugerował mi wiele rzeczy, jak odległość od zlewu do piekarnika, wysokość okapu.


Fajne było też to, że od razu do projektu dołączona jest lista elementów, które wykorzystałam, w tym wewnętrznych (szuflady, prowadnice, zawiasy). Program sugerował wiele rzeczy, np. folię antygrzewczą, a ja dodawałam je tak, jak leci, ale pracownicy działu zweryfikowali całą listę i życzliwie doradzili, które elementy są naprawdę potrzebne w moim projekcie. Nikt nie próbował mnie na nic naciągnąć.

Zamówiliście także usługę montażu, czy jesteś zadowolona z tej decyzji?

Zdecydowanie! Choć nie spodziewałam się, że to będzie trwało 11 godzin. Transport był lada chwila, a dwa dni po transporcie był montaż. Poszło to sprawnie, było po prostu dużo do zrobienia. Panowie pokazali mi też, jak wszystko włączyć, jak korzystać, jak nie marnować prądu, kiedy nie ma mnie w domu. Oni też zasugerowali mi, by uchwyty zamontować wszystkie w jednej płaszczyźnie i myślę, że to była dobra decyzja, bo niezwykle praktyczna. Byli też bardzo wyrozumiali i kiedy potrzebowali się skonsultować, a ja nie mogłam już z Ludwikiem wysiedzieć w domu, dzwonili do mnie i wysyłali mi zdjęcia, konsultując pewne decyzje. Mieli przy sobie potrzebne dodatkowe części, kolanka, narzędzia i wszystko przebiegło sprawnie. Panowie wszystko po sobie posprzątali i zostawili elementy (jak kawałek blatu), które mogłyby mi się jeszcze przydać.

Ile razy byliście w sklepie, zanim ostatecznie złożyliście zamówienie?

Pierwszy raz pojechałam z projektem, który wymagał poprawek pracownika sklepu, na przykład dosunięcia mebli, sprawdzenia odległości, ustawienia wysokości okapu. Potem z poprawionym projektem chodziłam po znajomych i pytałam ich o zdanie. W międzyczasie byłam też w sklepie, by na żywo obejrzeć fronty. Z drugim projektem już złożyliśmy zamówienie w sklepie.

Pierwszy raz pojechałam z projektem, który wymagał poprawek pracownika sklepu, na przykład dosunięcia mebli, sprawdzenia odległości, ustawienia wysokości okapu. Z drugim projektem już złożyliśmy zamówienie w sklepie.



Panowie też zasugerowali mi, by uchwyty zamontować wszystkie w jednej płaszczyźnie

Ładne wnętrze

Czy był to dla was duży wysiłek finansowy?

Tak, wzięliśmy kuchnię na kredyt. Nie szaleliśmy, bo nie było mi potrzebne wszystko o czym marzę, ale jednak to spory wydatek. Początkowo chcieliśmy kupić wersję podstawową, bez piekarnika itp, ale uznaliśmy, że będzie to bardzo kłopotliwe, żeby część AGD czy więcej szafek dostawiać później. Zdecydowaliśmy się więc na kredyt i zrobiliśmy to praktycznie wszystko na raz.

Ładne wnętrze

Na pewno zasugerowałabym, by przed zakupem pojechać z projektem do konsultacji osób na dziale kuchnia. Bardzo wiele rzeczy mi zweryfikowali. Odjęli rzeczy zbędne, ustawili wszystko zgodnie z doświadczeniem. Nie wpadłabym na wiele z ich wskazówek.

Na pewno zasugerowałabym im, by przed zakupem pojechać z projektem do konsultacji osób na dziale kuchnia. Bardzo wiele rzeczy mi zweryfikowali. Odjęli rzeczy zbędne, ustawili wszystko zgodnie z doświadczeniem. Zmienili mi na przykład stronę baterii w zlewie, żeby nie chlapać na ścianę. Nie wpadłabym na wiele z ich wskazówek. AGD również radziłabym wziąć z IKEA, bo to po prostu wygodne. Przy zakupie AGD była też promocja na montaż. Wszystko działało od razu, nie musiałam czekać na kolejną ekipę. Byłam bardzo zadowolona z tej decyzji.

Gdzie szukałaś inspiracji?

Przeglądałam gazety, tam szukałam pomysłów na kolory, ale inspiracją były przede wszystkim dzieci. Żeby było prosto, bezpiecznie i jak najmniej sprzątania (śmiech).

W jaki sposób sprawiliście, że Wasza przestrzeń jest naprawdę Wasza?

Sporo szyję, zasłonki są mojego projektu. Mama mnie nauczyła, a ja zaczynam teraz wprowadzać w to Sarę, która na razie szyje dla lalek. Kupuję dużo ścinek, też z IKEA, i kombinujemy razem, jak je wykorzystać. Firanki zrobiłam z drobnych kawałków z działu sprzedaży okazyjnej. Szyję poduszki. Bardzo łatwo jest za pomocą tekstyliów dodać mieszkaniu ciepła rodzinnego. Nie znamy tu jeszcze sąsiadów, ale czuję, że wkrótce będę też robić robótki i przeróbki sąsiedzkie. Jak w poprzednim mieszkaniu.


Sporo szyję, zasłonki są mojego projektu. Kupuję dużo ścinek, też z IKEA, i kombinujemy razem, jak je wykorzystać. Firanki zrobiłam z drobnych kawałków z działu sprzedaży okazyjnej.

Ładne wnętrze