Wybierz swój sklep:

Z wizytą u klubowiczów

Dlaczego zdecydowałaś się zamieszkać na Targówku?

Pochodzę z Puław, a do Warszawy sprowadziły mnie studia. Mój brat jest starszy ode mnie i jako że zdecydował się na studia w stolicy, było to dla mnie naturalne, że będziemy mieszkać w tym samym miejscu. Wybór Warszawy jako docelowego miejsca zamieszkania podyktowany był głównie pracą, a Targówek… Można powiedzieć, że był to przypadek (śmiech). Mieszkałam w wielu miejscach, w różnych dzielnicach i któregoś razu znalazłam właśnie ten lokal. Potrzebowałam szybkiej zmiany, praktycznie z dnia na dzień, i tak wylądowałam tutaj.

Co przekonało Cię zatem do kupna tego mieszkania?

Najważniejszy był ogród! Ale przyznam szczerze, że na początku obiecałam, że zamieszkam wszędzie, byle nie tu! (śmiech). Wytrwale poszukiwałam docelowego miejsca, jeździłam po różnych dzielnicach, ale ostatecznie zatoczyłam koło i uznałam, że tu, gdzie jestem, to jednak to, czego potrzebuję. Poza tym blok jest niski, można powiedzieć kameralny, z fajnym sąsiedztwem, które znam. Zmieniając, szukając czegoś nowego, nigdy nie wiadomo, na kogo i na co się trafi. Poza tym, że się wie, jak wyglądają te cztery ściany, cała reszta pozostaje niewiadomą.

Jak Ci się tutaj mieszka?

Paradoksalnie Targówek okazał się ze wszystkich dzielnic najbardziej przyjazny! Od znajomych słyszałam historie o tym, że „Targówek to ta gorsza strona Warszawy, a to Praga blisko, a to coś…”. Dziś kompletnie nie wiem, o czym mówili. To w centrum mieszkało mi się najgorzej. Mieszkałam na Noakowskiego, przy samej Politechnice. Dużo nieciekawych historii i zgiełk spowodowały, że na pewno nie zdecydowałabym się wrócić do Śródmieścia. Mieszkałam również na Saskiej Kępie, ale pech chciał, że trafiłam na specyficzne sąsiedztwo i nie wspominam tego czasu najlepiej. Bardzo przyjemnie mieszkało mi się natomiast na Wawrze, w domku… Ale może dlatego, że był to właśnie domek z dużym ogrodem (śmiech). Był to jednak bardzo stary dom, wymagający inwestycji, więc siłą rzeczy trzeba było poszukać czegoś nowego i tak zmieniałam, aż trafiłam na Targówek, z którego póki co nigdzie się nie wybieram. Mieszkam tu dziewięć lat. Na początku miało być to tymczasowe miejsce zamieszkania, ponieważ jest małe, natomiast ogród, który zagospodarowałam w okresie letnim , jest dla mnie przedłużeniem mieszkania i korzystam z tego w pełni. Kiedy się wprowadzałam, nie było tu nic.. Dwie wiśnie i głóg, cała reszta wysadzona jest moimi rękami. To również przywiązuje.

Co zatem cenisz w tej dzielnicy?

Dużo zieleni. Śmieję się, że jest tu trochę jak na wsi. Poznałam tu dużo osób, przez płot krzyczymy do siebie albo sobie zwyczajnie gadamy. Cenię sobie tę kameralną atmosferę. Z drugiej strony centrum jest bardzo blisko, podobnie Wisła, nad którą lubię chodzić na spacery z psem. Myślę, że to są takie podstawowe elementy, które spowodowały, że dobrze mi się tu mieszka. Jeśli chodzi o spacery z psem, to zdecydowanie wolę tę stronę Warszawy, bo tutaj jest po prostu bardzo dużo terenów zielonych. Wisła jest jeszcze dzika, z piaskiem, a nie zabetonowana, więc daje to zupełnie inny komfort spacerów. Lubię przechadzać się też po Starej Pradze, gdzie są fajne knajpy, do których mogę pójść z psem i nie martwić się, czy będzie z tym kłopot. Tam niektóre osoby już bardzo dobrze znam i wpadam jak do swoich. Mam już znajomych i przyjaciół po tej stronie Wisły, więc można powiedzieć, że większość czasu wolnego spędzam tutaj, natomiast pracuję w centrum – i to ścisłym.

Poznałam tu dużo osób, przez płot krzyczymy do siebie albo sobie zwyczajnie gadamy. Cenię sobie tę kameralną atmosferę. Z drugiej strony centrum jest bardzo blisko, podobnie Wisła, nad którą lubię chodzić na spacery z psem.


Ogród jest dla mnie przedłużeniem mieszkania i korzystam z tego w pełni.

Ładne wnętrze

Czym zajmujesz się poza pracą?

Ogród jest zdecydowanie moim hobby. Spędzam w nim bardzo dużo czasu i wkładam w niego wiele energii. Odpoczywam, pracując wśród zieleni, ale robię to też dla innych. Poza tym trenuję z moim psem Leą obedience – posłuszeństwo sportowe. To dobra zabawa zarówno dla niej, jak i dla mnie. Można powiedzieć, że jest to moja kolejna pasja. Dwa razy w tygodniu jeździmy na zajęcia i ćwiczymy w wolnych chwilach. Lea to pies, z którym wykonałam bardzo dużo pracy i pomału zaczyna mieć pierwsze osiągnięcia.

Skąd Twoje zainteresowanie wystrojem wnętrz?

#

Skończyłam architekturę i urbanistykę, więc można powiedzieć, że jest to naturalna kolej rzeczy, tak jak kwestia wrażliwości i potrzeb. Zawsze interesowało mnie projektowanie wnętrz, jednak po skończeniu studiów chciałam sprawdzić się w wyuczonym fachu i projektować większe rzeczy. Mimo to cały czas gdzieś tam z tyłu głowy tkwiła chęć projektowania wnętrz, więc stwierdziłam, że jeżeli potrzeba ta nie znika, to po godzinach, w weekendy, mogę zajmować się wnętrzami. I po prostu to robię!

Jakie masz doświadczenie z tym związane?

Zaczęło się od rodziny, jak to zazwyczaj bywa. Nagle wszystkim trzeba było zaprojektować mieszkania (śmiech). Z biegiem czasu i nabywania kolejnych doświadczeń zaczęłam robić projekty dla osób, który nie były ze mną związane, ale zgłosiły się z polecenia czy też podpatrzyły moje aranżacje i im się spodobały.

Skąd czerpiesz inspiracje?

Tak naprawdę najważniejszą rzeczą jest słuchanie własnych potrzeb. Każdy z nas oczekuje czegoś innego, inne elementy są dla każdego kluczowe. Sztuka w tym, żeby wyłapać to, czego się potrzebuje, a później już wszystko samo jakoś przychodzi (śmiech). Naturalną konsekwencją jest to, że wiadomo, w jakim kierunku podążać. Przychodzi to naturalnie (śmiech).

Czym się kierujesz, urządzając swoje wnętrze? Na czym Ci najbardziej zależy?

Po pierwsze, funkcjonalność. Bardzo lubię mieć praktyczne wnętrza. Poza tym mieszkając w bardzo małym mieszkaniu, musiałam wiele funkcji zmieścić na ograniczonej powierzchni i właśnie to jest dla mnie jednym z ciekawszych wyzwań, z jakimi przyszło mi się tutaj zmierzyć. Duże gabarytowo wnętrza oczywiście też są sprawdzianem moich umiejętności, ale jest to inny sposób myślenia, dający dużo swobody. Przy małym wnętrzu trzeba wszystko skompresować w taki sposób, aby dobrze działało i niczego nie zabrakło. Moje mieszkanie to właściwie jeden pokój. Wygospodarowałam wnęki, z których jedna jest kuchnią, a druga pracownią. Pracuję po godzinach, potrzebuję więc miejsca na pracę twórczą i było to dla mnie ważne, aby ją znaleźć. Dużo osób się śmieje, mówiąc: „ja to bym sobie zrobił oddzielną sypialnię”, tylko należałoby zadać sobie pytanie, co jest dla ciebie priorytetem. Ja mam salon, sypialnię i jadalnię w jednym i jakoś się w tym odnajduję, nie przeszkadza mi to. Natomiast bardzo zależało mi na tym, żeby wydzielić pracownię. Tym sposobem mogę ewentualnie kogoś wprowadzić do mieszkania tak, żeby nie widział całej reszty, bo jest taka możliwość, żeby pozostałe miejsca odgrodzić przesuwnymi drzwiami. Z drugiej strony, jeżeli komputer pracuje do późna, a ja już chcę się położyć, to wtedy mogę go najzwyczajniej w świecie wyłączyć, odciąć przestrzeń roboczą i być niezależną. Tę funkcjonalność cenię sobie najbardziej – podział na strefy praca i dom, część do pracy i część rekreacyjną. Jest to najważniejsza rzecz, jaką udało mi się tutaj uzyskać, i jestem z niej zadowolona, bo się doskonale sprawdza.

Jaki jest klimat Twojego mieszkania?

Nie jest typowo kobiece (śmiech), na co wiele osób zwróciło uwagę. Osobiście lubię spokojną kolorystykę we wnętrzu, a jeżeli barwa ma się pojawiać, to zdecydowanie w dodatkach. Wynika to z tego, że lubię zmieniać różne rzeczy, a łatwiej wymienić małe elementy, detale, jak poduszkę, tkaninę, dodatki, na przykład wazon, który był brązowy, po czym przemalowałam go na srebrny. Takie rzeczy jak najbardziej zmieniam, cała reszta natomiast, czyli tak zwana baza, powinna być stonowana i naturalna. Nie nudzi się to szybko. To mieszkanie ma jedną istotną cechę, a mianowicie wiele elementów jest poukrywanych, ponieważ zależało mi na tym, żeby nie było zbyt wielu otwartych półek. Mam dużo rzeczy, których nie widać. Dzięki temu panuje tutaj ład i łatwiej mi żyć w przestrzeni, której nastrój budują przebywający tu ludzie i zwierzęta.

Moje mieszkanie to właściwie jeden pokój. Wygospodarowałam wnęki, z których jedna jest kuchnią, a druga pracownią.

Ładne wnętrze

Wiele elementów jest poukrywanych, ponieważ zależało mi na tym, żeby nie było zbyt wielu otwartych półek. Mam dużo rzeczy, których nie widać.

Z jakich systemów przechowywania korzystasz?

W salonie to jest BESTA, w przedpokoju mam mocno przerobiony względem moich potrzeb PAX. Wszystkie drzwi i korpusy są ścięte i dopasowane do wnętrza. Szafa wnękowa również została zmodyfikowana, bo chciałam mieć szuflady na buty, które będą widoczne. Znalazłam fajne, drewniane i je wyeksponowałam. Skróciłam więc odpowiednio drzwi i dzięki temu mam widoczne, łatwo dostępne szuflady.

Czy masz jakieś plany na zmiany w najbliższym czasie?

#

Tak! Za tydzień zaczynam. Po pierwsze, chcę odświeżyć mieszkanie, wycyklinować podłogę, bo się już troszkę zużyła. Ścianę wnękową za telewizorem planuję wyłożyć drewnianymi postarzanymi deskami. Właśnie jestem na etapie ich szukania i to by było na tyle.

Z pozostałych rzeczy jestem póki co zadowolona. Myślę o wykończeniu łazienki, ale są to drobne rzeczy, takie jak powieszenie półek czy wykończenie ścianek.

Czy wprowadzasz sezonowe zmiany w mieszkaniu?

U mnie nie jest to związane z porą roku, a raczej nastrojem. Jeżeli mam ochotę coś dorzucić, zmienić, to jest to raczej jakiś taki impuls, który się po prostu pojawia. Czasami wynika to z tego, że znajdę coś ciekawego i wtedy stwierdzam, że to jest ten moment, żeby coś pozmieniać.

Czy majsterkujesz w domu?

Tak, jak najbardziej. Między innymi stół zrobiłam samodzielnie, wykorzystując nogi z IKEA. Mam również dość nietypowo przerobiony mebel BESTA na ścianie z telewizorem. Szuflady, które tam były, postawiłam w pionie, a nie w poziomie, tak jak się ich standardowo używa, i przerobiłam je na drzwiczki uchylne. Wszystko jest więc na opak (śmiech). Podobnie zabudowa w łazience, to także kompozycja drzwiczek. Wykonana jest z frontów z szafy IKEA, które zostały pocięte w różnych formatach i zalaminowane.

Czy masz jakąś sentymentalną pamiątkę w swoim mieszkaniu?

Stary kufer, póki co ukryty w piwnicy, bo nie mieści się w mieszkaniu. Jest on pamiątką rodzinną. Jeżeli będę miała kiedyś większe mieszkanie, to na pewno znajdzie się na niego miejsce.

Skąd pomysł na lustro w kuchni?

Kuchnia ma okno i chciałam mieć widok na ogród, niestety, ze względu na grzejnik i całą instalację nie było to możliwe. Uznałam, że zrobię zatem blat ze zlewem naprzeciwko okna, a żeby mieć widok na zieleń i to, co na zewnątrz, wymyśliłam, że wstawię tu lustro. Teraz podczas zmywania naczyń widzę ogród, zieleń i wszystko się zgadza.

Ładne wnętrze