Wybierz swój sklep:

Z wizytą u klubowiczów

Opowiedzcie proszę, w kilku słowach, o swoim miejscu.

Paweł: Wszędzie, gdzie do tej pory mieszkałem, starałem się czuć jak w domu. Oboje z Martyną nie lubimy tymczasowości, przykładamy dużą wagę do wystroju wnętrz, w których żyjemy. Podobają nam się podobne rzeczy, w tej kwestii jesteśmy właściwie jednomyślni.

Oglądanie mebli w sklepie czy w Internecie sprawia nam przyjemność. Często gdy gdzieś wyjeżdżamy, w pierwszej kolejności zaglądamy właśnie do sklepów z wyposażeniem wnętrz. W ten sposób trafiliśmy na nocny stolik do sypialni. Wypatrzyliśmy go w Londynie, a udało nam się go kupić na aukcji internetowej.

Martyna: Kiedyś bardzo podobały mi się mieszkania urządzone meblami znalezionymi na ulicy. Pozornie nic do niczego nie pasuje, ale tworzy harmonijną całość. Lubię meble z drugiej ręki, mam szczególną słabość do takich krzeseł. Jedno z nich stoi w salonie, trzymamy na nim magazyny i książki. Moja znajoma kupiła je przez Internet, ale szybko postanowiła się go pozbyć, kiedy okazało się, że jest w rozmiarze dziecięcym. Fotel, który stanął przy oknie, został z kolei znaleziony na śmietniku. Przez rok leżał na strychu w domu moich dziadków, nie mogłam się zabrać do jego renowacji. Na początek zeszlifowałam stary lakier, na swoją kolej czeka tapicerka. Tymczasowo przykryłam go jasną narzutą. Bardzo lubimy na nim siadać, jeżeli akurat nie jest zajmowany przez koty.

Uwagę zwraca zawieszone nad stołem lustro.

Paweł: To jedno ze znalezisk Martyny, jest trochę jak obraz.
Martyna: Zależało mi, żeby było stare i odbijało zieleń zza okna. Przeglądałam ogłoszenia w Internecie, trafiłam nawet na ofertę luster z gabinetu śmiechu, zniekształcających odbicie. Tymczasem to czekało na mnie zupełnie gdzie indziej, pod domem przyjaciółki na Muranowie.

Kiedyś bardzo podobały mi się mieszkania urządzone meblami znalezionymi na ulicy.

Lubię meble z drugiej ręki, mam szczególną słabość do takich krzeseł. Jedno z nich stoi w salonie, trzymamy na nim magazyny i książki.

Ładne wnętrze

Gdzie najchętniej spędzacie czas?

Paweł: Salon jest chyba takim miejscem, często tutaj siadamy i rozmawiamy. Martyna zajmuje fotel, ja leżankę, czas trochę zatrzymuje się w miejscu. To nasz najnowszy nabytek, jesteśmy z niej bardzo zadowoleni. Wcześniej stała tu dwuosobowa sofa, po 10 minutach zupełnie się rozjeżdżała, równie dobrze można było siedzieć na podłodze.

Martyna: Szukaliśmy mebla lekkiego, który nie zajmie zbyt dużo miejsca. W szwedzkim „Elle Decoration“ wypatrzyłam leżankę z IKEA. Plecione parciane pasy, z których jest wykonana, kojarzyły nam się z egzotycznym miejscem, a my akurat byliśmy wtedy na wakacjach. Po powrocie wybraliśmy się do sklepu, żeby obejrzeć na żywo obiekt naszych zainteresowań.

Paweł: Okazało się, że mebel nie stoi na ekspozycji, mogliśmy go natomiast kupić i rozpakować dopiero w domu. Ciekawość wzięła górę, po rozpakowaniu kartonów byliśmy zachwyceni.

Martyna: Co ciekawe, koty też na tym skorzystały. Pasy, z których wykonany jest mebel, są bardzo wytrzymałe, nie ma śladu po codziennym ostrzeniu pazurów przez zwierzęta.

Ładne wnętrze

Z jakich rozwiązań w domu jesteście zadowoleni?

Paweł: Dobrym pomysłem są półki na książki pod oknem. Trzymamy tam część książek i gazet, są zawsze pod ręką. Były tutaj od początku, doceniamy proste i praktyczne rozwiązania.

Martyna: Ostatnio zaczęłam interesować się roślinami doniczkowymi, co jakiś czas przynoszę do domu nowe okazy. W kuchni i nad kaloryferem w sypialni są wysokie parapety, żartuję, że niedługo zrobią się tam małe zagajniki.

Jak radzicie sobie z przechowywaniem?

Paweł: Mamy dość nietypową szafę, gdzie zamiast klasycznych drzwi jest kotara z jasnej tkaniny. W środku najczęściej można spodziewać się Rudzika. Mała przestrzeń na ubrania skłania do solidnego przeglądu garderoby co trzy miesiące (śmiech). Na szczęście mamy pojemną piwnicę, tam chowamy odzież na drugą połowę roku. Jest jeszcze komoda w sypialni, ale składanie rzeczy do szuflad niespecjalnie się sprawdza. Może za jakiś czas pomyślimy o innym rozwiązaniu?

Martyna: Mam słabość do magazynów wnętrzarskich, raczej trudno jest mi się ich pozbyć. Ustawiam je w stosy, sprawiają wtedy wrażenie uporządkowanych.

Co ciekawe, koty też na tym skorzystały. Pasy, z których wykonany jest mebel, są bardzo wytrzymałe, nie ma śladu po codziennym ostrzeniu pazurów przez zwierzęta.

Ładne wnętrze
Ładne wnętrze

Lubicie zmiany?

Paweł: Czasem eksperymentujemy z przestawianiem mebli. Większość z nich jest lekka, mogą szybko wrócić na swoje stare miejsce. Niedawno odmalowaliśmy sypialnię na biało, pojawiły się lampki do czytania. Na swoją kolej czekają książki na komodzie. Dobrze by było znaleźć dla nich inne miejsce.

Martyna: Staram się nie mieć nadmiaru przedmiotów, czasem wystarczy coś poprzestawiać i od razu czuję, że przestrzeń wygląda inaczej. Czarno-biały plakat przedstawiający polskie krzesła pojawił się w salonie niedawno, ale w drodze na jego miejsce jest już zamówiona w Łodzi grafika. Czerpię dużą przyjemność z wieszania kolejnych zdjęć na ścianach, ale z tym akurat nie warto się spieszyć. Jeżeli coś oprawiam, trzy razy się zastanawiam, czy na pewno chcę na to patrzeć przez dłuższy czas.

Planujecie wprowadzić jakieś zmiany w najbliższym czasie?

Paweł: Zdecydowanie przydałby się stolik kawowy, mebel, na który można odstawić komputer czy kubek. Nie bardzo umiem sobie jeszcze wyobrazić, jak miałby wyglądać, pewnie trafimy na niego przypadkiem. Nie mamy górnego oświetlenia w kuchni, zostało zdjęte jakiś czas temu.

Martyna: Nie przepadam za tak zwanym górnym światłem, wolę mniejsze lampki albo świece. Podobają mi się geometryczne, papierowe abażury, chociaż te, które wiszą w salonie czy sypialni, są w porządku. Ze zmianami w domu nie warto się spieszyć, przedmioty często trafiają we właściwe ręce same.