Wybierz swój sklep:

Z wizytą u klubowiczów

Jaka jest historia tego miejsca?

Basia: Chciałam zamieszkać na Mokotowie niedaleko od miejsca, w którym mieszkałam całe życie. Szukałam czegoś w okolicy, przez przypadek trafiłam na ogłoszenie o nowo powstającym osiedlu. Można powiedzieć, że kupiłam dziurę w ziemi. Najpierw powstał jeden budynek, potem dwa kolejne. Nie są takie same, różnią się szczegółami architektonicznymi.

Spodobało mi się to osiedle, wprowadziłam się tu rok temu. Przez dłuższy czas moje mieszkanie stało puste. Podjęcie decyzji o wyprowadzce ze starego miejsca zamieszkania nie było łatwe, z jednej strony domu był widok na kwitnący kasztan, a z drugiej na bez. Na początku stała tu tylko kanapa i nic więcej, byłam z tym bardzo szczęśliwa. Okazało się, że można żyć z jednym meblem, czterema talerzykami, czajnikiem i kubeczkiem. Co pewien czas przewożę rzeczy ze starego mieszkania, komórka w bloku i garderoba powoli zapełniają się przedmiotami.

Co lubisz w tej dzielnicy, na co zwracasz uwagę po przebudzeniu?

Basia: Lubię widok z okien, od strony sypialni widzę Most Siekierkowski, ogródki działkowe. Rano budzi mnie wschód słońca i to jest bardzo piękne. Od strony pokoju dziennego mam widok na wewnętrzne patio i ludzi mieszkających naprzeciwko, ale to też jest niezwykle przyjemnie –to osiedle, gdzie mieszka bardzo dużo młodych ludzi z małymi dziećmi. Jestem byłym pedagogiem, a aktualnie babcią Toli, uwielbiam dzieci. Na osiedlu prężnie działa wspólnota mieszkaniowa, bardzo fajnie się tutaj mieszka. Jest też garaż, co dla właściciela samochodu ma niebagatelne znaczenie.

Skąd pomysły na wystrój mieszkania?

Basia: Mieszkanie ma 52 metry kwadratowe, miało mieć o jeden pokój więcej, ale mój syn uznał, że nie jest mi potrzebny dodatkowy pokój do składowania rzeczy (śmiech). Uległam jego namowom, czego może obecnie trochę żałuję. Wiedziałam, że chcę mieć open space połączony z salonem. Podoba mi się to rozwiązanie, sprawdza się, gdy przyjdą goście czy wnuczka „szaleje“, mam ją wtedy cały czas na oku. Wiedziałam, że chcę mieć wysoko zamontowany piekarnik, żeby się nie schylać. Marzyła mi się też większa powierzchnia blatu kuchennego. Pierwszym pomysłem było zbudowanie wyspy skierowanej w stronę salonu, ale trzeba by robić okap i ciągnąć przewody wentylacyjne, dlatego zrezygnowałam. Moim okapem jest otwierane okno, ale teraz trochę mniej gotuję, więc sąsiedzi nie cierpią od kuchennych zapachów. Trochę zmienił się układ kuchni, wcześniej były tu dwa wejścia i ścianki, które zostały zburzone. Dzięki temu uzyskaliśmy przestrzeń na zagospodarowanie lodówki, piekarnika i dodatkowych szafek. Podoba mi się również to rozwiązanie, że balkon i okno kuchenne są obok siebie. Po wejściu do mieszkania światło dzienne pada na przedpokój. Podsumuwując, najważniejsze są dla mnie open space, wysoko zamontowany piekarnik i dużo światła.

Wiedziałam, że chcę mieć open space połączony z salonem. Podoba mi się to rozwiązanie, sprawdza się, gdy przyjdą goście czy wnuczka „szaleje“, mam ją wtedy cały czas na oku.

Od strony pokoju dziennego mam widok na wewnętrzne patio i ludzi mieszkających naprzeciwko, ale to też jest niezwykle przyjemnie – to osiedle, gdzie mieszka bardzo dużo młodych ludzi z małymi dziećmi.

Ładne wnętrze

Co pewien czas przewożę rzeczy ze starego mieszkania, komórka w bloku i garderoba powoli zapełniają się przedmiotami.

Ładne wnętrze

Dobór kolorów we wnętrzach jest dla Ciebie ważny?

Basia: Bardzo lubię szarość i sprany róż, zestawienie tych kolorów plus biel. Nazwałabym to stylem paraskandynawskim. Wprowadziłam nieco eklektyzmu w postaci starego stołu, giętych krzeseł i drewnianej konsoli, na której stoi ekspres do kawy, to dla przełamania konwencji. Biel daje wrażenie przestronności i to było dla mnie istotne, żeby w małym, 50-metrowym mieszkaniu czuć przestrzeń.

Z jakich pomysłów, rozwiązań jesteś zadowolona?

Basia: Najbardziej cieszy mnie układ funkcjonalny sprzętów AGD w kuchni, wysoko zamontowany piekarnik. W szafkach jest wystarczająco dużo miejsca na naczynia żaroodporne, zaraz obok jest lodówka z zamrażarką. Jestem też zadowolona z sięgających aż do sufitu szafek. Te na samej górze są obecnie puste, ale niedługo się zapełnią.

Ładne wnętrze

Masz inne ciekawe sposoby na przechowywanie? Przez całe życie gromadzi się masę przedmiotów, potem trzeba dla nich znaleźć nowe miejsce, by w końcu się czegoś pozbyć

Basia: Jestem zbieraczką kuchenną, gromadzę kubeczki, łyżeczki, talerzyki, miski... Obłęd! Nie potrzebuję tego wszystkiego, ale kupuję, od niedawna, na szczęście, trochę się hamuję. Zauważyłam, że nie jest mi to tak bardzo do szczęścia potrzebne, nie urządzam przecież co tydzień przyjęcia dla 40 osób (śmiech). Chciałam mieć dużo szafek, bo przez całe długie życie uzbierało się wiele rzeczy. Tak jak wspomniałam, teraz w większości są puste, ale to, co przynoszę ze starego mieszkania, podlega zdecydowanej selekcji.

Bardzo lubię szarość i sprany róż, zestawienie tych kolorów plus biel.

Ładne wnętrze

Na pewno chciałabym znaleźć miejsce na książki. Nie mam pomysłu, szukam inspiracji, a książki leżą, gdzie tylko mogą.

Uwagę zwraca garderoba w sypialni, skąd pomysł na jej budowę?

Basia: Obliczyłam powierzchnię szaf w starym mieszkaniu i zadbałam, żeby mieć taką samą przestrzeń w nowym miejscu. Garderoba jest bardzo pojemna, przechowuję w niej nie tylko ubrania, ale też odkurzacz, środki piorące, pudła, walizki, żarówki i wiele innych. Znajduje się tam też bieliźniarka. Wszystko rozplanowałam w ten sposób, by nie zabrakło miejsca. Szafa w sypialni jest zamknięta, a z tyłu nie ma ścianki, dzięki czemu ubrania są pod ręką od strony garderoby.

Pomysł powstał z ilości rzeczy, potrzeby schowania tego, co na wierzchu. Za zamknięcie szafy służą ruchome panele, są przesuwane na szynach. Nie lubię luster w domu, poprzednio miałam je zamontowane na wewnętrznej stronie drzwi od szafy, teraz jedno stoi oparte przy wejściu do garderoby. W dowolnej chwili mogę je zasłonić panelami (śmiech).

Opowiedz o marzeniach, planach związanych z urządzaniem mieszkania.

Basia: Na pewno chciałabym znaleźć miejsce na książki. Nie mam pomysłu, szukam inspiracji, a książki leżą, gdzie tylko mogą. Ciągle ich przybywa, chociaż też pozbywam się ich trochę. Na razie poradziłam sobie z płytami, nie kupuję ich tak dużo jak kiedyś. Pewnie pomyślę też o meblu pod telewizor, wymyśliłam sobie, że będzie to szafka na wysoki połysk. Można by w niej schować modem, kable, wszystko, co obecnie jest na widoku.

Stolik i krzesełko przy kanapie są dla mojej wnuczki, Toli. Nie chciałam kupić stolika do kanapy i oddzielnego dla niej, może ten jeden dotrwa do jej matury (śmiech). Gdy odwiedzają mnie przyjaciółki, to siadają na kanapie, a ja zajmuję miejsce na krzesełku, bardzo je lubię. Tola też tutaj często siedzi i rysuje, co więcej, uwielbia kolor różowy, dlatego ten stolik tym bardziej zajmuje w salonie ważne miejsce.

Gdy odwiedzają mnie przyjaciółki, to siadają na kanapie, a ja zajmuję miejsce na krzesełku, bardzo je lubię. Tola też tutaj często siedzi i rysuje, co więcej, uwielbia kolor różowy, dlatego ten stolik tym bardziej zajmuje w salonie ważne miejsce.