Wybierz swój sklep:

Z wizytą u klubowiczów

Dlaczego zdecydowaliście się zamieszkać na Gocławiu?

Ania: Jest to przypadek, a może bardziej zrządzenie losu. Mieszkanie jest po mojej babci. Gdybyśmy mieli możliwość decyzji, pewnie nie byłby to nasz pierwszy wybór, ale musimy stwierdzić, że mieszka się tu naprawdę przyjemnie.

Tomek: Cisza, spokój, dobry dojazd do centrum, parki rozrywki… W zasadzie nie brakuje nam niczego.

Ania: Może oprócz znajomych w okolicy. Wszyscy mieszkają po drugiej stronie Wisły…

Tomek: Ale zwabiamy ich do siebie ładnym balkonem (śmiech)!

Co zatem najbardziej cenicie w mieszkaniu na Gocławiu?

Tomek: Ciszę i spokój, rzeczywiście nie jest tu hałaśliwie. Jesteśmy daleko od zgiełku centrum, to ogromny plus tego miejsca. Mamy też nieopodal jeziorko. Kawałek stąd znajduje się wał, gdzie można pospacerować, pojeździć rowerem. To coś innego niż miejska dżungla, można tutaj odsapnąć, złapać oddech. Gdziekolwiek się nie obrócić, każdy znajdzie coś dla siebie. Blisko mamy również sklepy, nie ma problemu z parkowaniem.

Ania: Podobno od tego roku pojawić się mają targi śniadaniowe, na co czekamy z niecierpliwością. To świetna idea, aby rano w weekend wyjść sobie na targ i zjeść śniadanie nad jeziorkiem. Wielka płyta wydawać się może minusem, ale ma swoje zalety. Odległości są na tyle dalekie, aby sąsiedzi nie zaglądali sobie w okna, o czym współczesna architektura czasem zapomina.

Tomek: To nasze pierwsze okrążenie, pierwszy sezon, w dalszym ciągu uczymy się tego miejsca. Chociaż już trochę znamy okolicę i wiemy, jak zagospodarować czas, dopiero teraz tak naprawdę zaczynamy mieszkać na Gocławiu. Zadomowiliśmy się tutaj i nie zamierzamy uciekać… Chociaż docelowo Ania chciałaby mieszkać w domku jednorodzinnym. Ale warto mieć o czym marzyć (śmiech).

Jakie są różnice między poprzednim Waszym miejscem zamieszkania a obecnym?

Tomek: Za domem tęskni się zawsze, brakuje okolic, które przywołują wspomnienia, utartych ścieżek. Znajdujemy jednak w ich miejsce nowe i staramy się zakorzenić.

Ania: Czasem brakuje takich prostych rzeczy, jak choćby bezpośrednie wyjście na powietrze, ale mimo że trzeba pokonać tych kilka pięter, nie dusimy się tutaj.

Jesteśmy daleko od zgiełku centrum, to ogromny plus tego miejsca. Mamy też nieopodal jeziorko. To coś innego niż miejska dżungla, można tutaj odsapnąć, złapać oddech.


Odległości są na tyle dalekie, aby sąsiedzi nie zaglądali sobie w okna, o czym współczesna architektura czasem zapomina.

Ładne wnętrze

Za domem tęskni się zawsze, brakuje okolic, które przywołują wspomnienia, utartych ścieżek. Znajdujemy jednak w ich miejsce nowe i staramy się zakorzenić.

Ładne wnętrze

Aniu, czy nie myślisz czasem o zmianie profesji i przemienieniu swojej pasji do projektowania wnętrz w pracę zawodową?

Ania: Rzeczywiście, od czasu do czasu zastanawiam się nad zmianą profesji i pójściu w stronę projektowania mieszkań. Dopadają mnie pytania, w czym byłabym lepsza i czy na pewno nie jest to urządzanie wnętrz? Z drugiej strony bardzo lubię moją pracę, daje mi wiele wyzwań i sprawia satysfakcję, dlatego projektowanie wnętrz pozostaje w sferze luźnych rozważań.

Tomek: Jeżeli byłaby taka możliwość, Ania z pewnością poszłaby w tym kierunku, ale nie można wszystkiego zostawić z dnia na dzień. Póki co realizuje się w urządzaniu naszego mieszkania, a także znajomych, w które wkłada całe serce i co już przynosi efekty. Może w przyszłości zaowocuje to czymś więcej?

W Waszym mieszkaniu jest jeszcze jeden element świadczący o kolejnej pasji Ani…

Ania: Już trzy miesiące po wprowadzeniu się do naszego mieszkania pojawiła się rura do tańca, którą dostałam na 30. urodziny. Staram się ćwiczyć codziennie, więc nie mogło jej zabraknąć. Od początku wiedziałam, gdzie będzie jej miejsce, podobnie jak lustro, w którym z miejsca się zakochałam. Można powiedzieć, że rura determinowała to, w jaki sposób urządzony zostanie salon.

Już trzy miesiące po wprowadzeniu się do naszego mieszkania pojawiła się rura do tańca, którą dostałam na 30. urodziny. Można powiedzieć, że rura determinowała to, w jaki sposób urządzony zostanie salon.

Ładne wnętrze

Często coś zmieniam, najczęściej w salonie i sypialni. Wiele rzeczy przestawiam i znajduje im nowe miejsca. Mam bardzo wiele różnych poszewek, koców, narzut.

Czy planujecie jakieś zmiany w mieszkaniu?

#

Ania: Zmiany to w naszym mieszkaniu codzienność. Często coś zmieniam, najczęściej w salonie i sypialni. Wiele rzeczy przestawiam i znajduje im nowe miejsca. Mam bardzo wiele różnych poszewek, koców, narzut. Kolorystyka zmienia się w zależności od prania, gdy jeden zestaw trafia do pralki, to kombinuję z następnym. Ostatnio myślałam o przemalowaniu salonu, ale jeszcze nie podjęłam ostatecznej decyzji.

Zastanawiamy się także nad wprowadzeniem fotela, obawiam się jednak, że stracimy za dużo przestrzeni i zagracimy salon. Alternatywą jest wymiana sofy na mniejszą. Coś, co z czasem będziemy mieć, to na pewno biblioteczka. Myślałam, abyśmy kiedyś sami ją zrobili.

Co Cię inspiruje?

Ania: Interesuję się i bardzo lubię projektowanie wnętrz, więc nie ma dnia, żebym czegoś nie przejrzała w tej kwestii, głównie w Internecie. Przeglądam blogi, podpatruję rozwiązania. Był czas, kiedy wszystko urządzałam w bieli, w momencie, kiedy zaczęłam inspirować się dekoratorami, poszłam w inną stronę. To od nich czerpię najwięcej pomysłów. Czasami sięgam do katalogu IKEA, jeśli trafię na coś ciekawego i znajdę zastosowanie przedmiotu, który mam lub chciałabym mieć, to wykorzystuję to w naszym mieszkaniu. Często też biorę udział w konkursach IKEA, która jest dla mnie źródłem inspiracji. Zawsze kiedy patrzę na jakiś mebelek, to zastanawiam się, jak można go użyć, niekoniecznie w ten sposób, w jaki prezentuje to katalog czy wystawa sklepowa. Na okrągło coś przestawiam, a jeżeli coś przestaje być potrzebne, to kombinuję, jak to wywieźć do rodziców (śmiech).

Czy lubicie meble z indywidualnym charakterem?

Ania: W wolnym czasie robimy mebelki, głównie przerabiamy szafki z IKEA. Tomek je przycina, dokręca nóżki, które ja graweruję lub maluję. Kilka razy się zdarzyło, że urządziłam coś dla znajomych, a oni polecili mnie kolejnym osobom. To miłe uczucie, gdy coś, co sam stworzysz, spotyka się z pozytywnym odbiorem. Na święta wykonałam choinkę z piórek, z której jestem bardzo zadowolona. Czasami jak coś podpatrzę w sklepie, to po prostu robię to sama – tak było z choinką. Podobnie zresztą z dywanikiem, a ponieważ zawsze chciałam się nauczyć robić na drutach, postanowiłam spróbować z małym dywanem i się udało. Ostatnio znalazłam kurs tapicerowania mebli. Zastanawiam się, czy się na niego nie zapisać i fotela sobie nie sprawić albo jakiegoś fajnego krzesła… Ale póki co robimy szafki, przerabiamy je, dajemy znajomym w prezencie, zachowujemy dla siebie. Od czasu do czasu projektuję też w AutoCadzie i rysuję ręcznie – cały czas próbuję czegoś nowego, to przyjemna forma aktywnego relaksu.

Ładne wnętrze

W wolnym czasie robimy mebelki, głównie przerabiamy szafki z IKEA. Tomek je przycina, dokręca nóżki, które ja graweruję lub maluję.

Ładne wnętrze