Wybierz swój sklep:

Z wizytą u klubowiczów

Co sprawia, że czujecie się tutaj jak w domu?

Otoczenie, spokój, rytm życia dzielnicy, którą znamy już od podszewki. Mieszkamy na Ursynowie szmat czasu i można powiedzieć, że jesteśmy jego częścią. Przypadek sprawił, że wybraliśmy akurat to miejsce, ale mamy poczucie, że był to dobry wybór, nie wyobrażamy sobie przenosin. Niczego nam tutaj nie brakuje, czujemy się jak u siebie.

Jakie są zalety mieszkania na Ursynowie?

Jest tutaj wszystko czego potrzebujemy do życia, a przede wszystkim wspomniany już spokój, kameralna atmosfera i widok na zieleń z balkonu. Problemy z parkowaniem nas nie dotyczą, korki również ponieważ blisko usytuowane metro to idealny środek transportu, aby dostać się do pracy i nie stracić czasu i nerwów.

Kim są domownicy? Opowiedzcie o sobie.

Jesteśmy małżeństwem z wieloletnim stażem, ja pracuję na recepcji, a małżonek jest fizjoterapeutą, mieszka z nami córka Zuza. Lubimy swoją pracę, można powiedzieć, że jest ona naszą pasją. Jestem recepcjonistką w międzynarodowej kancelarii prawnej, w której pracuję kawałek czasu. Wydawałoby się, że praca na recepcji to stagnacja, jednak jestem zadowolona, nie nudzi mi się! Mam trochę wyzwań przy przygotowywaniu konferencji i spotkań, co daje więcej adrenalinki i sprawia, że jest ciekawie (śmiech). Najmilej jest wtedy, kiedy odwiedzający doceniają nasze starania, to mnie motywuje, napędza i jest naprawdę super. Lubię być w ruchu, w kontakcie z ludźmi, a w pracy codziennie poznaję wiele osób.


Małżonek gotuje znakomicie, jest bardzo dobrym kucharzem. Lubi to robić i chyba w tym tkwi sekret jego kuchni.

Salon to zdecydowanie nasze miejsce spotkań, w którym spędzamy najwięcej czasu i czujemy się najlepiej.

W której części domu czujecie się najlepiej?

Salon to zdecydowanie nasze miejsce spotkań, w którym spędzamy najwięcej czasu i czujemy się najlepiej. Łączy on wszystkie pokoje, jest więc miejscem przechodnim, które zachęca do rozmów i wspólnego przesiadywania. Zaletą jego jest to, że każdy domownik nawet przemykając z łazienki do swojego pokoju zawsze zagadnie, do tego, kto aktualnie tam przebywa. Dużo więc ze sobą rozmawiamy. Przez to, że salon połączony jest z kuchnią to życie łączy się w naszym domu i dużo czasu spędzamy wspólnie. Czy w kuchni, czy w salonie, jesteśmy razem. Nasze ulubione miejsce to kanapa, o którą zawsze jest wojna. Wojna, o to kto zajmie strategiczne miejsce (śmiech) Nawet koty najbardziej lubią tutaj posiadywać.

Kto w waszym domu zajmuje się kuchnią?

Codziennie gotujemy w domu. Małżonek gotuje znakomicie, jest bardzo dobrym kucharzem. Lubi to robić i chyba w tym tkwi sekret jego kuchni. Mamy nawet taki napis „moja kuchnia moje zasady” - i ja i córka się z tym w zupełności zgadzamy. Piotr relaksuje się w kuchni gotując, ja natomiast piekę i przygotowuję słodkie przekąski. Córka, poza swoimi dwoma popisowymi daniami, raczej nie udziela się w kuchni. Odpowiada nam taki podział, każdy robi to co lubi najbardziej i w czym się spełnia.

Przez to, że salon połączony jest z kuchnią to życie łączy się w naszym domu i dużo czasu spędzamy wspólnie. Czy w kuchni, czy w salonie, jesteśmy razem.

Piotr relaksuje się w kuchni gotując, ja natomiast piekę i przygotowuję słodkie przekąski

Praca w domu?

Nie pracujemy w domu. Dom to nasza strefa relaksu, strefa intymna, strefa spotkań z rodziną i przyjaciółmi. Chyba, że jest to praca kreatywna połączona z przyjemnością, jak na przykład zagłówek do łóżka, który wspólnie stworzyliśmy.

W ubiegłym roku strasznie przeszkadzało mi w sypialni, że ściana za głową jest taka pusta, czegoś mi tam brakowało. Zaczęłam szukać inspiracji, pomysłu, przeglądać blogi wnętrzarskie, aby znaleźć jakieś ciekawe rozwiązanie. Spodobał mi się jeden zagłówek i przekonałam Piotra, żeby to zrobić. To była świetna zabawa! Zaplanowałam co należałoby kupić, zmobilizowałam małżonka. Co prawda była to dość mozolna praca, podzielona na etapy: zakupy, wyprawy do sklepów, tapicer, ale w zamian ile frajdy nam to sprawiło. Trochę się napracowaliśmy, ale było warto. W Internecie znalazłam pomysł i przepis, wymierzyłam płytę, do tego gąbkę tapicerską, zamówiłam specjalne guziki, materiał zakupiłam w IKEA i zaczęliśmy działać. Córka też się włączyła, więc pracowaliśmy w komplecie. Było wesoło. Na koniec trochę kłopotów sprawiło nam Dość mocowanie, ale się udało i jestem zadowolona z efektu finalnego. Taki mebel traktuje się z większym szacunkiem ponieważ wiadomo ile wysiłku kosztował, ale i korzysta z większą przyjemnością.

W ubiegłym roku strasznie przeszkadzało mi w sypialni, że ściana za głową jest taka pusta, czegoś mi tam brakowało.

Od tego czasu zdarzają się nam drobne przeróbki, samodzielne odświeżanie żyrandola, malowanie taboretów. Córką najwyraźniej złapała bakcyla, bo niedługo po konstrukcji zagłówka wytapicerowała siedzisko fotela w swoim ulubionym kolorze, a następnie pomalowała lustro. Wystarczy trochę chęci i wiele rzeczy da się zrobić.

Co tworzy nastrój waszego mieszkania?

Osobiście uwielbiam wpadające przez okna światło, które towarzyszy nam przez większą część dnia. Wiosną i latem, ale również w cieplejsze dni jesieni i zimy można się wygrzewać w słońcu czytając na kanapie książkę, gazetę, oglądając filmy. Zanim pojawiły się koty mieliśmy też dużo kwiatów i roślin, które ocieplały wnętrze. Teraz musimy cieszyć się tym co za oknem oraz widokiem rybek w akwarium, które Piotr pielęgnuje.

Ładne wnętrze

Staramy się nie zapominać też o detalach, które w dużej mierze tworząc nastrój naszego mieszkania. Wszystkie rzeczy, które stawiamy na półkach, książki, fotografie składające się naszą przestrzeń. Szczególnie zima to taki czas, w którym Agnieszka namiętnie kupuje świeczki i rozpala je w wielu kątach, co sprawia, że robi się bardzo klimatycznie i od razu wszystkim jest przyjemniej i cieplej na sercu.

Co jest najcenniejszą pamiątką w waszym mieszkaniu?

Ciężko wskazać taką rzecz. Niegdyś zbieraliśmy pamiątki, ale z biegiem lat uznaliśmy, że nie odpowiada nam ten miszmasz. Zrezygnowaliśmy ze słonika znad morza na rzecz wspomnień. Kupujemy też produkty spożywcze, przyprawy, których można posmakować i powspominać. Z podróży przywozimy dzisiaj fotografie, z których tworzymy albumy, łatwo wtedy wrócić pamięcią do miejsc i zdarzeń. To takie nasze hobby, tak jak filmy, którymi zaraził mnie mój tata. Kręcił czeską kamerą, a myśmy to przejęli. Piotrek stara się kręcić i obrabiać te filmy i na takie pamiątki mamy specjalną półeczkę. Czasem żeby odkurzyć pamięć zaglądamy na nią. To są nasze najcenniejsze pamiątki, takie do których się naprawdę wraca.

Ładne wnętrze

Mamy też stary kufer zakupiony na Kole, i choć nie wiążą się z nim żadne wspomnienia, to jest on sentymentalnym element naszego mieszkania, takie małe trofeum, z którego bardzo się oboje cieszymy.

Staramy się nie zapominać też o detalach, które w dużej mierze tworząc nastrój naszego mieszkania.

Jaką drobną funkcjonalność domu sobie cenicie?

Układ naszego mieszkania. Naprawdę to lubię! Kontakt z osobą, która jest w kuchni, jednocześnie można pójść do sypialni i nadal być blisko. Lubię też balkon, który wiosną i latem jest przedłużeniem domu i garderobę, która mieści wszystko co nie znalazło sobie miejsca.

Czy gromadzicie rzeczy?

Ja bym wyrzucał! (śmiech) Agnieszka też się stara, obiecuje sobie, ze rzeczy nieużywane należy oddawać, ale nie zawsze się udaje.

Od niedawna zaczęłam chodzić na wymianki na Sienną. Wymiana ubrań to naprawdę super sprawa, zamiast coś wyrzucić można zamienić na inne. Kilka razy byliśmy też z Piotrem na wymianie książek. Najważniejsze jest to, że mogę oddać rzeczy, które mi już nie są potrzebne, a komuś innemu się przydadzą.

Czy macie plany na zmiany wystroju wnętrza?

Plany mamy. Myśleliśmy o zaprojektowaniu od nowa ściany z telewizorem. Marzył nam się w tym miejscu regał książkowy po środku, z którego mógłby wisieć telewizor. Telewizor wpasował się jednak w nasze obecne meble i tak już zostało. W przejściu do sypialni wytrwale czeka miejsce na wymarzony fotel Strandmon. Chcemy wymienić też panele podłogowe, zmienić krzesła przy stole.

Kuchnię ustawilibyśmy inaczej. Generalnie ją lubię, ale opatrzyły się już te fronty, z którymi żyjemy te naście lat. Człowiek nie myślał kiedyś, że zmywarka jednak się przyda. Okazuje się, że po imprezach brak zmywarki jest bardzo uciążliwy. Pomysłów jest całe mnóstwo. Nowa łazienka, nowa kuchnia to są dalekosiężne plany, które pewnie będziemy starali się realizować w przyszłości. Każde mieszkanie potrzebuje czegoś nowego, jakiegoś oddechu i takie zmiany z pewnością powodują, że mieszkanie się rozświetla, dostaje nowej energii. Potrzebujemy czegoś takiego. Każde mieszkanie potrzebuje nowego oddechu i wtedy sprawia, że człowiek jeszcze lepiej czuje się u siebie.


Zanim pojawiły się koty mieliśmy też dużo kwiatów i roślin, które ocieplały wnętrze.

W przejściu do sypialni wytrwale czeka miejsce na wymarzony fotel Strandmon.