Wybierz swój sklep:

Z wizytą u klubowiczów

Dlaczego wybraliście właśnie Wrocław, co Was tutaj urzekło? A co Wam się tutaj nie podoba?

Angelika Żadne z nas nie jest z Wrocławia. Studiowaliśmy tutaj oboje, tu się poznaliśmy i postanowiliśmy tutaj zostać. Jesteśmy z Dolnego Śląska, rok mieszkaliśmy w Oławie, gdzie siedzibę ma firma Kamila, w tym mieszkaniu żyjemy od 3 lat. Wrocław jest dla nas absolutnie najbardziej magicznym i najcieplejszym miejscem w Polsce. Uwielbiam rzekę, wały, dzielnicę Biskupin i cudowny rynek. Ludzie są tu dużo bardziej przyjaźni niż na przykład w Poznaniu, gdzie kiedyś mieszkałam. Mogę ponarzekać jedynie na korki.

Kamil: Ja także lubię rzekę, uśmiechniętych ludzi, architekturę. Przede wszystkim jednak to tutaj poznałem moją żonę i wszystkich przyjaciół ze studiów, z którymi dalej utrzymujemy kontakt, więc to miejsce to dla mnie w dużej mierze ludzie.

A dlaczego właśnie Krzyki? Co Wam się podoba w tej dzielnicy?

Angelika: Myśleliśmy, że ta dzielnica to strzał w dziesiątkę, ale jednak nie. Nie jest dobrze przystosowana do rodzin z dziećmi, a to dla nas teraz bardzo ważne. Jest, co prawda, plac zabaw, ale nie ma chodników i ciężko przemieszczać się z wózkiem. W samym mieszkaniu mieszka nam się jednak bardzo dobrze.

Czy w związku z tym zamierzacie zmienić tę lokalizację na inną? I o jakim mieszkaniu lub domu marzycie, czego Wam brakuje w tym miejscu?

Angelika: Planujemy zmienić mieszkanie, ale głównie przez to, że powiększyła nam się rodzina i 3 pokoje to za mało na cztery osoby, przestaliśmy mieścić się przy stole (śmiech). Marzę o drewnianym domu w środku lasu. Tutaj brakuje nam kominka w salonie, który wnosi do domu przyjemne ciepło. Duży taras, ogród i brak samochodów pod oknem to jest to!

Kamil: Obydwoje wychowaliśmy się w domu, więc ciągnie nas do takiego życia. Tutaj jest nam wygodnie, ponieważ mamy rodziców pod Wrocławiem i w razie potrzeby są zawsze niedaleko. Jeśli chodzi o to, czego mi brakuje, to na pewno garażu i miejsca, w którym mógłbym pomajsterkować. Potrzebowałbym także pokoju, w którym mógłbym się zamknąć, by posłuchać muzyki czy po prostu odpocząć przy komputerze. Chciałbym mieć trochę prywatności, co przy dwójce dzieci nie jest łatwe. Póki jednak się nie wyprowadzamy, to wprowadzamy pewne zmiany tutaj. Wymieniliśmy meble ogrodowe, które zajmowały nam cały balkon. Kupiliśmy inne i dodaliśmy balkonowi trochę zieleni, żeby było przyjemniej. A kolejnym projektem jest nasza komórka lokatorska.

Wrocław jest dla nas absolutnie najbardziej magicznym i najcieplejszym miejscem w Polsce. Uwielbiam rzekę, wały, dzielnicę Biskupin i cudowny rynek. Ludzie są tu dużo bardziej przyjaźni.


Wymieniliśmy meble ogrodowe, które zajmowały nam cały balkon. Kupiliśmy inne i dodaliśmy balkonowi trochę zieleni, żeby było przyjemniej.

Ładne wnętrze

Na początku mieliśmy projektanta, który miał nam zaplanować łazienkę, ale finalnie zrobiłem to sam.

Jakim stylem inspirowaliście się, urządzając mieszkanie? Czy któreś z Was wiodło prym w jego urządzaniu? Co tu zmieniliście?

#

Kamil: Na początku mieliśmy projektanta, który miał nam zaplanować łazienkę, ale finalnie zrobiłem to sam.

Angelika: Ciężko było się nam dogadać co do kanapy. Ogólnie ja wiodę prym w dokupowaniu dekoracji i urządzaniu mieszkania. Aranżując je, inspirowaliśmy się projektami z Internetu i stylem skandynawskim. Przede wszystkim chcieliśmy, żeby było nam wygodnie. Pokoje początkowo były pomalowane tak samo. Jasne ściany są dla mnie ważne. Ostatecznie urządziliśmy to miejsce po prostu według naszego gustu. Lubimy wszystko to, co tutaj jest.

Ale wolicie raczej przytulne wnętrza czy bardziej jasne i surowe?

Angelika: Zdecydowanie przytulne, ale nie pstrokate i nie takie, gdzie wszystkiego jest pełno.

Kamil: Mamy jeden wyraźny akcent w kuchni. To farba tablicowa, która ma jeszcze magnes i można na niej przyczepiać różne rzeczy. Korzystaliśmy z niej, ale chwilowo porzuciliśmy to, czekamy, aż Staś odkryje, do czego służy.

To co się zmieniło w Waszym mieszkaniu wraz z przyjściem na świat dzieci?

Angelika: Wszystko. Zniknął mój gabinet. Sypialnia się zmieniła – przemalowaliśmy ściany na cieplejszy odcień. Choć pokój Stasia jest właściwie biały, to dodatki sprawiają, że jest łagodny i przyjemnie się w nim żyje.


Ładne wnętrze

A w którym pomieszczeniu spędzacie najwięcej czasu? Czy dzielicie jakoś przestrzeń między siebie?

#

Kamil: Najwięcej czasu spędzamy w salonie i kuchni, dlatego otworzyliśmy kuchnię na salon. Angela pracuje w sypialni, a ja staram się nie przynosić pracy do domu, a jak już muszę, to robię to na sofie z laptopem.

Angelika: Zanim pojawiły się dzieci, to pracowałam w ich pokoju, bo tam miałam swój mały gabinet do masażu. Teraz jest tam ich pokój. Aktualnie prowadzę bloga (stashki.pl) i to na tym chciałabym się głównie skupić w przyszłości, bo to daje mi więcej satysfakcji i możliwości do spędzania czasu z dziećmi.

A powiedzcie mi, czy Wasz dom jest otwarty, często macie tutaj gości? Czy raczej jest to taka Wasza rodzinna przestrzeń?

Angelika: Jest otwarty, ale ja jestem bardzo pedantyczna, więc przyjmowanie gości mocno mnie stresuje. Lubię mieć porządek, Kamil bardzo mi w tym pomaga. Od kiedy w domu mamy maluchy, życie towarzyskie zrobiło się jeszcze bardziej skomplikowane...

Jak w takim razie radzicie sobie z przechowywaniem? Jak to rozwiązaliście? Czy każde z Was ma osobną przestrzeń na swoje rzeczy?

Kamil: Stworzyliśmy ogromną szafę wnękową w korytarzu, w której jest bardzo dużo miejsca. Zaprojektowaliśmy ją sami i trzymamy w niej wszystko: ubrania, kurtki zimowe, chemię, sprzęty – powydzielaliśmy sobie przestrzenie. A w sypialni mamy komodę podzieloną na pół i każdy ma swoją szafkę nocną.

A czy zawsze gotujecie w domu? Celebrujecie wspólne jedzenie czy jest to dla Was bez znaczenia?

Angelika: Kamil często gotuje, ale ja też codziennie przygotowuję coś dla Stacha. Dla siebie, niestety, nie zawsze, z braku czasu. Staramy się nie jeść osobno, tylko przeważnie czekamy ze Stachem na Kamila, aż wróci z pracy.

A czy przywiązujecie uwagę do ekologii, jeśli chodzi o jakość posiłków i życie codzienne?

Angelika: Staramy się kupować produkty ekologiczne i moja mama trochę nam to ułatwia, bo pracuje w hurtowni i jest zwariowana na punkcie zdrowego żywienia.

Kamil: A jeśli chodzi o sprawy techniczne, to zmieniliśmy podejście do żarówek (śmiech). Gdy się wprowadzaliśmy, to kupiliśmy zwykłe, bo nie było na inne pieniędzy i nie zależało nam specjalnie na ekologii, ale z czasem wszystkie wymieniłem na ledowe, tak że jest ekologicznie.

Ładne wnętrze

A co jest najcenniejszą rzeczą, jaką macie w Waszym mieszkaniu? Nie pod kątem wartości, ale pod kątem na przykład wspomnień?

#

Angelika: Zrobiliśmy tu Stacha (śmiech). Ja ogólnie nie przywiązuję uwagi do przedmiotów, w taki mocno sentymentalny sposób. Najważniejsze w domu są dla mnie zdjęcia albo instrumenty muzyczne. Mamy skrzypce i dwie gitary, ukulele i harmonijkę. Kamil gra na nich ze Stachem. A ja, bardziej niż do rzeczy, przywiązuje się do ludzi.

Kamil: Nie licząc dzieci, rzeczywiście albumy zdjęciowe są dla nas bardzo sentymentalne. Mamy taki piękny skórzany album z wesela i chrztu Stasia.

A czy Wasze mieszkanie zyskuje coś z każdej Waszej podróży?

Kamil: Z Chorwacji przywieźliśmy... wiosło. Często przywozimy muszle. Gdyby żona lubiła chomikować, tak jak ja, to zapewne tych pamiątek byłoby znacznie więcej. Tymczasem przybywa nam głównie wspomnień i butelek wina.

Ładne wnętrze

Najważniejsze w domu są dla mnie zdjęcia albo instrumenty muzyczne. Mamy skrzypce i dwie gitary, ukulele i harmonijkę. Kamil gra na nich ze Stachem. A ja, bardziej niż do rzeczy, przywiązuje się do ludzi.