Wybierz swój sklep:

Z wizytą u klubowiczów

Podstawowe pytanie:
kto mieszka w tym domu?

Tomek: Kinga, Tomek i Teodor, który właśnie kończy rok.
Kinga: No i nasze koty: Bombas i Małolat. Mieszkamy tutaj w piątkę.

Tomek: Pracujemy w jednej firmie - ja jestem z Radomia, a Kinga z Krakowa. W Warszawie mieszkamy od ponad dziesięciu lat, a w tym mieszkaniu od czterech. Zawsze jednak wiedzieliśmy, że chcemy, żeby to był Mokotów. Zabawna historia z tym mieszkaniem jest taka, że odwiedziliśmy je kiedyś zaraz po zbudowaniu i uznaliśmy, że zupełnie nam się nie podoba, za dużo słońca, za gorąco... Rok później weszliśmy do niego i wiedzieliśmy już, że to jest to. Dopiero później zorientowaliśmy się, że nie byliśmy w nim po raz pierwszy.

A czujecie, że to jest Wasz docelowy dom?

Tomek: Na pewno chcemy zostać w tej lokalizacji. Mamy super widok, infrastrukturę, zieleń, park Dreszera, Morskie Oko, przejeżdżamy rowerem Pole Mokotowskie i jesteśmy w centrum.

Kinga: Jesteśmy zdecydowanie „mieszkaniowi”, nie marzymy o starości na wsi. Lubimy znajdować małe knajpki, mieć możliwość wyjść z Teosiem w wózku na oglądanie Perseid o pierwszej w nocy i nie zastanawiać się, co zrobimy z samochodem. Nie pociągają nas wyzwania typu odpadająca dachówka, wolimy zadzwonić do administracji i powiedzieć, że coś jest nie tak (śmiech).

Czyli nie jesteście zapalonymi majsterkowiczami?

Tomek: Nie do końca, lubimy kombinować i personalizować rzeczy, które mamy w domu, kupiliśmy skrzynki po jabłkach, pomalowaliśmy je i poskręcaliśmy. Często nasze pomysły przekazujemy też w ręce fachowców – tapicer obił nam stare fotele, kwietnik przemalował nam w garażu mężczyzna, u którego odnawiałem rower. Nasza architektka poza projektowaniem wykazała się też imponującymi umiejętnościami mediacji.

Zabawna historia z tym mieszkaniem jest taka, że odwiedziliśmy je kiedyś zaraz po zbudowaniu i uznaliśmy, że zupełnie nam się nie podoba, za dużo słońca, za gorąco... Rok później weszliśmy do niego i wiedzieliśmy już, że to jest to.


Kupiliśmy skrzynki po jabłkach, pomalowaliśmy je i poskręcaliśmy.

Ładne wnętrze

Na wielkości sypialni nie zależało nam tak bardzo, zmniejszyliśmy nasze gniazdko nawet kosztem większego korytarza i otwartej przestrzeni.

Jak dzielicie przestrzeń w Waszym domu, gdzie spędzacie najwięcej czasu, gdzie pracujecie?

#

Kinga: Zdecydowanie w salonie, to był klucz przy wybieraniu mieszkania. Na wielkości sypialni nie zależało nam tak bardzo, zmniejszyliśmy nasze gniazdko nawet kosztem większego korytarza i otwartej przestrzeni.

Tomek: Zdarza nam się przynieść pracę do domu, ja zrobiłem sobie biurko w garderobie, we trójkę rzeczywiście trudno jest już wygospodarować prywatną przestrzeń, to wskazówka na przyszłość. Kinga śmieje się ze mnie, że siedzę w szafie, ale przynajmniej mam gdzie się odciąć od świata.

Czyli rozumiem, że jeśli chodzi o przestrzeń osobistą, to Ty zamykasz się w szafie. A czy Ty, Kinga, masz jakieś miejsce, w którym możesz się zamknąć, schować i spędzić czas sama ze sobą, czy nie masz takiej potrzeby?

Kinga: Gdy Tomek się zamyka w szafie, to ja mam cały salon dla siebie (śmiech). Generalnie nie zamykamy żadnych pomieszczeń poza łazienką, wcześniej próbowaliśmy jeszcze wychowywać koty, ale teraz już robią wszystko i są wszędzie, śpią z nami, Bombas sam otwiera klamki, więc musieliśmy wymienić je na gałki.

Tomek: Jedyne, czego pilnujemy, to zamykanie drzwi na taras – w przeciwnym razie Bombas ucieka i śmiga po parapecie dookoła budynku między kolcami dla gołębi i zjada sąsiadom kwiatki.

Ładne wnętrze

Często spędzacie czas na tarasie? Zapraszacie tam gości?

Kinga: O dziwo nie, na pewno chcielibyśmy więcej tam przebywać. Lubimy naszą zieleń za oknem, ale też na tarasie. W domu mieliśmy tego trochę więcej - teraz w rogu mamy przemalowany na fioletowo kwietnik z IKEA z „fejkami” - to zieleń sztuczna, bo, niestety, żywe kwiaty przegrywają z kotami.

Tomek: Lubimy mieć gości, ale nie mamy ich często, Kinga lubi wszystko dokładnie przygotować, więc każde nieśmiałe zaproszenie to ostatecznie poważna sprawa. Przez ostatnie dwa lata organizowaliśmy tu jednak wigilie dla znajomych – wtedy sprawdza się nasz duży rozkładany stół.

Lubimy naszą zieleń za oknem, ale też na tarasie. W domu mieliśmy tego trochę więcej - teraz w rogu mamy przemalowany na fioletowo kwietnik z IKEA z „fejkami” - to zieleń sztuczna, bo, niestety, żywe kwiaty przegrywają z kotami.

Gotujecie wtedy razem? Celebrujecie przygotowywanie posiłków, jedzenie czy raczej chcecie po prostu coś ugotować i mieć to z głowy?

Kinga: Bardzo lubimy dobrze jeść, ale nie jesteśmy mistrzami gotowania. Teraz sytuacja trochę się zmieniła, od kiedy pojawił się Teoś, codziennie w kuchni coś się dzieje.

Tomek: W wakacje staramy się jeść śniadania na tarasie, więc jeżeli będziemy zmieniać mieszkanie na większe, to na pewno będziemy mieć większy salon i trochę większy taras.

Planujecie coś zmienić w tym mieszkaniu?

#

Tomek: To mieszkanie trochę samo się z nami zmienia, z każdego wyjazdu staramy się coś przywieźć: obrazy, plakaty, lokalne dekoracje... Zbieramy też ozdoby świąteczne z każdego kraju i co roku ubieramy choinkę z bombkami z całego świata. Staramy się szukać rękodzieła.

Mamy jednak taki problem, że mimo że jesteśmy bardzo zadowoleni z naszej szklanej ściany/garderoby, to mamy teraz za mało ścian, żeby wieszać na nich rzeczy… Powiesiliśmy właśnie grafikę z Kuby, którą kupiliśmy obok szkoły plastycznej, ale zajęła ona ostatnie wolne miejsce.

Powiedzcie mi jeszcze coś, proszę, o Waszym przedpokoju, skąd on się wziął?

Kinga: Gdy aranżowaliśmy mieszkanie, okazało się, że będzie aukcja starych rzeczy z Dworca Centralnego – poszliśmy i wróciliśmy z sektorem. Potem stwierdziliśmy, że potrzebne jest miejsce do siedzenia, gdzie można założyć buty.

Tomek: Wtedy wkręciliśmy się w odnawianie starych rzeczy. Znaleźliśmy w Internecie stare fotele kinowe i tapicera, który podołał wyzwaniu.

A gdybyście mieli taki jeden wolny tydzień bez żadnych obowiązków, to co byście sobie fajnego zrobili w domu? Macie z tyłu głowy jakieś wielkie projekty?

Tomek: Mamy listę rzeczy do zrobienia - posprzątać piwnicę, dorobić regały... Nie bardzo lubimy gromadzić rzeczy, więc co jakiś czas staramy się robić taki remanent i pozbyć się tych, których od roku nie używamy. Nie oszukujemy się, że będziemy ich kiedyś używać. Jak widzisz, w naszym mieszkaniu łatwo zauważyć, że wiele niepotrzebnych przedmiotów jest ukrytych. Powiedzieliśmy architektce, że nie chcemy mieć wszystkiego na widoku. Cała ta szklana ściana to tak naprawdę wielka szafa.

Kinga: Wywołaliśmy też nasze zdjęcia rodzinne i mamy już kupione ramki, więc plan jest taki, że przed pierwszymi urodzinami Teo zawisną na ścianie. Chcielibyśmy teraz właśnie mocno postawić na zdjęcia.

Znaleźliśmy w Internecie stare fotele kinowe i tapicera, który podołał wyzwaniu.

Ładne wnętrze

W naszym mieszkaniu łatwo zauważyć, że wiele niepotrzebnych przedmiotów jest ukrytych. Powiedzieliśmy architektce, że nie chcemy mieć wszystkiego na widoku. Cała ta szklana ściana to tak naprawdę wielka szafa.

A co się zmieniło w Waszym domu, kiedy pojawił się Teo?

#

Kinga: Pojawił się przede wszystkim jego pokój, który wcześniej był taką trochę graciarnią, w której suszyliśmy pranie. Teraz kupiliśmy suszarkę i mamy już to z głowy. Gdy byłam w ciąży, poszłam na zwolnienie, więc godzinami wybierałam prześcieradła do jego pokoiku, ale sprawiło mi to dużo przyjemności.

Tomek: No tak, u nas wszystko musi być precyzyjnie dopasowane, nawet gdy wieszaliśmy zdjęcia w korytarzu, to przedtem przetestowaliśmy pięć układów na podłodze.

Kinga: Teraz przygotowujemy przyjęcie urodzinowe Teosia i jako że nie mieliśmy żadnych obrusów, to kupiłam sześć zestawów, które przymierzyłam w domu i gdy już wybrałam jeden, to zwróciłam resztę.

Czyli wszystko, co jest w Waszym domu, jest przemyślane?

Kinga: Jesteśmy wzrokowcami, musimy to zobaczyć. Dlatego przy urządzaniu mieszkania inspirowaliśmy się zdjęciami – przeczesywaliśmy Pinteresta, katalogi IKEA, blogi wnętrzarskie.

A co decydowało o wyborze kolorów? Wasze mieszkanie to miks, z jednej strony jasna i neutralna paleta, jeśli chodzi o ściany, a z drugiej mocne akcenty kolorystyczne.

Tomek: Właśnie taki był pomysł, żeby stworzyć porządną bazę i różnymi kolorami ją zmieniać.

Kinga: Zależało nam na takim loftowym charakterze. To była myśl przewodnia. Wcześniej jeszcze za oknem mieliśmy wielki słup wysokiego napięcia, który podkreślał ten klimat.

Tomek: Cenimy sobie użyteczne rozwiązania. Jeśli coś nie działa, to zmieniamy to. Kiedy nie sprawdziła nam się granatowa kanapa w salonie, po prostu zmieniliśmy obicie. Chcemy, żeby mieszkanie nie wymagało od nas codziennej pracy. Przydałoby się nam tylko jeszcze parę dodatkowych metrów – idealnie, jakby sąsiedzi sprzedawali mieszkanie, wystarczyłoby przebić ścianę i mielibyśmy dom idealny.

Ładne wnętrze

Cenimy sobie użyteczne rozwiązania. Jeśli coś nie działa, to zmieniamy to. Kiedy nie sprawdziła nam się granatowa kanapa w salonie, po prostu zmieniliśmy obicie. Chcemy, żeby mieszkanie nie wymagało od nas codziennej pracy.