Wybierz swój sklep:

Z wizytą u klubowiczów

Jaka jest historia miejsca, w którym mieszkasz?

Moja przygoda z Powiślem rozpoczęła się kilka domów dalej. Parę lat temu, pod nieobecność mojej cioci, opiekowałam się jej mieszkaniem. Tak mi się tutaj spodobało, że obiecałam sobie, że kiedyś tu zamieszkam. Długo wynajmowałam różne mieszkania, szukałam swojego miejsca.

Dwa miesiące spędziłam na intensywnym przeglądaniu ogłoszeń w Internecie. Śmieję się, że z czasem rozpoznawałam wszystkie widoki z okien. Kilka mieszkań odwiedziłam, jednak często trafiałam na przeszkody. Czasem nie mogłam dogadać się z właścicielem, innym razem z agentem nieruchomości.

W końcu trafiłam do mojego obecnego mieszkania. Pierwsza wizyta nie była zachęcająca, bo sprawiało ono wrażenie nieremontowanego od wielu lat. Nie bardzo odpowiadało mi również to, że okna wychodzą na ulicę. Szybko doszłam jednak do wniosku, że hałas nie jest największą przeszkodą, bo miejsce to ma ogromny potencjał. Decyzję o zakupie podjęłam szybko i przystąpiłam do organizowania remontu.

Jak przebiegał remont?

Miło wspominam ten czas, miałam dużo dobrych doradców wśród moich znajomych. Na początku nie bardzo wiedziałam, jak się za wszystko zabrać, z pomocą przyszli wspomniani pomocnicy. Dzięki temu nieduży pokój został przerobiony na łazienkę, a w miejscu dawnej łazienki powstała garderoba. Zdecydowałam się wyburzyć ścianę w kuchni, mimo że cała moja rodzina uznała to za beznadziejny pomysł, twierdząc, że kuchnia powinna być oddzielna. Wszystkie wspomniane zmiany przeprowadziłam potajemnie. Mam sporo fajnych wspomnień z urządzania tego mieszkania. Lubię zakupy w sklepach z wyposażeniem wnętrz, wybieranie dodatków, płytek, przeglądanie palet z kolorami farb. W trakcie remontu kupowałam czasopisma wnętrzarskie. Inspirowałam się nimi, bo sama nie do końca wiedziałam, jak się urządzić. Z czasem coś zaczęło mi w duszy grać, byłam pewna, w jakim kierunku podążać.

Pierwsza wizyta nie była zachęcająca, bo sprawiało ono wrażenie nieremontowanego od wielu lat. Nie bardzo odpowiadało mi również to, że okna wychodzą na ulicę.

Zdecydowałam się wyburzyć ścianę w kuchni, mimo że cała moja rodzina uznała to za beznadziejny pomysł, twierdząc, że kuchnia powinna być oddzielna

Ładne wnętrze

Moje mieszkanie to mieszanka nowoczesności, trochę stylu retro, trochę rustykalnego. Zabawna historia wiąże się z wyborem mebli do pokoju dziennego. Meblościankę i kanapę kupiłam 3 lata temu, dokładnie w Wigilię. Szybko się zdecydowałam, czułam, że to jest dokładnie to, czego szukam. Miałam przygody z blatem kuchennym, za każdym razem kamień pękał podczas transportu. Chyba największe dylematy wiązały się z wyborem oświetlenia. Przez dłuższy czas nie wiedziałam, jakie lampy wybrać, kupowałam je więc przy okazji, jak coś mi wpadło mi w oko.

Gdzie szukałaś inspiracji do urządzania wnętrz?

Oprócz przeglądania magazynów zaglądałam na różne strony w Internecie, lubię wyszukiwać przedmioty w sieci. Czasem odwiedzam targi staroci, dostałam piękne stare lustro od mojej ciotki, znalezione na targu w Zakopanem. Inne z kolei jest prezentem od mojej koleżanki. Tak mi się podobało, że zdjęła je ze ściany u siebie w domu i podarowała mi na imieniny. W pozłacaną ramę od obrazu należącą do mojego wuja oprawiłam lustro wiszące nad stołem, pięknie optycznie powiększa pomieszczenie.

Z jakich zmian jesteś najbardziej zadowolona?

Chyba najbardziej cieszy mnie nowy układ funkcjonalny pomieszczeń. Dzięki wprowadzonym zmianom łazienka zyskała okno, udało się wygospodarować miejsce na garderobę. W budowie tego pomieszczenia pomógł mi kolega, miał świetny pomysł na proste przechowywanie.

Jak sobie radzisz z przechowywaniem, masz na to sprawdzone sposoby?

Często rozdaje rzeczy, których już nie używam. Gdy przeczytam książkę i wiem, że do niej nie wrócę, też oddaję. Trochę przechowuję w piwnicy, jest nieduża, ale w pełni wykorzystana. Uważam, że raz na dwa lata trzeba zrobić przegląd w szafkach, pozbyć się niepotrzebnych rzeczy. Niewątpliwie garderoba bardzo mi ułatwia przechowywanie, z pomocą przychodzi też szafa w przedpokoju.


W pozłacaną ramę od obrazu należącą do mojego wuja oprawiłam lustro wiszące nad stołem, pięknie optycznie powiększa pomieszczenie.

Niewątpliwie garderoba bardzo mi ułatwia przechowywanie, z pomocą przychodzi też szafa w przedpokoju.

Gdzie najchętniej w domu spędzasz czas?

Sercem mojego mieszkania jest pokój dzienny, to tutaj zapraszam gości. Bardzo się cieszę z zakupu nowego stołu, może przy nim zasiąść wiele osób, często odwiedzają mnie znajomi.

Gdy robi się ciepło, lubię wypić kawę na balkonie, poczytać książkę. Jak przychodzą do mnie koleżanki, to siedzimy właśnie na zewnątrz, często głośno rozmawiamy, więc pewnie sąsiedzi nie mogą nas już znieść (śmiech). Lubię kwiaty na balkonie, zwłaszcza lawendę.

Jakie są dobre, a jakie złe strony mieszkania na Powiślu?

Uwielbiam Powiśle za to, że wszędzie mam blisko. Od urodzenia mieszkałam na Przyczółku Grochowskim, co wiązało się z częstym staniem w korkach. Doceniam sąsiedztwo parków, w dzielnicy powstaje sporo nowych miejsc, można na piechotę pójść do centrum. Minusem jest to, że moje mieszkanie ma okna od ulicy, słychać przejeżdżające autobusy. Ulica jest dla nich zbyt ciasna, dlatego często dochodzi do nieprzyjemnych zgrzytów komunikacyjnych. Niedaleko jest stadion, przed meczem wszystkie miejsca parkingowe w okolicy są zajęte, co trochę jest uciążliwe.

Ładne wnętrze


Nie segreguję śmieci, ale myślę o tym. Spędziłam kilka miesięcy w Szwajcarii, bardzo mi się podoba, że tam przywiązuje się do tego tak dużą wagę.