Wybierz swój sklep:

Z wizytą u klubowiczów

Opowiedzcie proszę, kim są domownicy?

Małgorzata: Śmieję się, że w moim życiu zawodowym robiłam prawie wszystko. Wiele lat zajmowałam się reklamą, pracowałam w gazecie, w agencji reklamowej, prowadziłam samodzielną działalność. Obecnie pracuję w towarzystwie ubezpieczeniowym. Oprócz tego mam zdolności ezoteryczne i wróżę. Mojemu mężowi nigdy nie wróżyłam, on w to nie wierzy.

W tej dziedzinie łatwo jest zmanipulować człowiekiem, niektórzy mogą się od kart uzależnić. Zawsze jednak powtarzam, że człowiek jest tysiąc razy mocniejszy od kart.

Leszek: Z zawodu jestem budowlańcem, przez wiele lat pracowałem na państwowej posadzie, z czasem prowadziłem własną działalność. Bardzo to lubiłem. Teraz jeżdżę na taksówce, praca, którą wykonuję, sprawia mi przyjemność. Zawsze uwielbiałem prowadzić, można powiedzieć, że jazda mnie relaksuje.

Jak to się stało, że zamieszkaliście na Sadybie?

Małgorzata: Sadyba zawsze bardzo mi się podobała. Bardzo długo szukaliśmy nowego mieszkania, wcześniej mieszkaliśmy na Górnym Mokotowie. Znalazłam ogłoszenie w Internecie i zobaczyłam nasze przyszłe mieszkanie. Naturalnie, wyglądało ono zupełnie inaczej. Na zdjęciach w ogłoszeniu było widać tylko przedpokój oraz małą łazienkę. Mój mąż nie chciał, żeby było położone przy ulicy, ponieważ mieszkaliśmy wcześniej w bardzo cichej lokalizacji. Oglądaliśmy dziesiątki cudownych mieszkań, ale każde miało jakiś mankament.

Tutaj natomiast weszłam i od razu wiedziałam, że będę się tu dobrze czuła. Za oknem był jeszcze wtedy widok na piękną, oryginalną dachówkę domu obok. Patrzyłam na nią i czułam, jakbym była w Chorwacji. Sadyba zawsze była dla mnie piękna. Zaraz za naszą kamienicą jest wiele parków, w okolicy mieszkają fajni ludzie, organizowane są różne akcje sąsiedzkie, to miejsce z duszą. W naszej dzielnicy nie ma metra, szukaliśmy czegoś na Żoliborzu, Mokotowie, w wielu dzielnicach. Warunkiem było to, że ma to być mieszkanie w kamienicy, położone na pierwszym lub drugim piętrze. Wszystko, co na Żoliborzu znajdowaliśmy, to było 3. piętro albo parter, a ja parteru nie lubię. Mąż znalazł na przykład piękne mieszkanie na Bemowie, ale czuliśmy, że tam nie było naszej energii.

Tutaj natomiast weszłam i od razu wiedziałam, że będę się tu dobrze czuła. Za oknem był jeszcze wtedy widok na piękną, oryginalną dachówkę domu obok. Patrzyłam na nią i czułam, jakbym była w Chorwacji.

Przedpokój rozjaśniliśmy dużymi białymi szafami.

Ładne wnętrze

Mieszkanie przeszło dużą metamorfozę?

Małgorzata: Wprowadziliśmy sporo zmian – burzyliśmy ściany, kładziona była nowa elektryka. Remont trwał i trwał, ponieważ wszystko było robione od nowa. Przedpokój rozjaśniliśmy dużymi białymi szafami. Zrealizowaliśmy swój pomysł na oryginalne drzwi, nakleiliśmy na nie wielką fotografię wykonaną przez naszą córkę podczas wakacji w Portugalii. Nasza sąsiadka, gdy tylko to zobaczyła, zapytała, czy to tylko na chwilkę. My się śmiejemy, że na taką dłuższą chwilkę (śmiech). Teraz mam nowy pomysł na te drzwi, może niedługo przystąpimy do realizacji. Jesteśmy zadowoleni z zamiany pomieszczeń, w miejscu kuchni dawniej była sypialnia.

Lubicie nadawać meblom indywidualny charakter?

Małgorzata: Komodę w sypialni wyszukałam w Internecie i sama ją postarzałam. Może zapiszę się na kurs, gdzie przynosi się swój mały mebelek i można nauczyć się metody postarzania drewna. W poprzednim domu mieliśmy ogromny owalny stół i krzesła dębowe. Tu też nie mogło zabraknąć okrągłego stołu, jest bardzo stary, ma piękne nogi. Mieszkanie się zmienia i żyje naszymi pomysłami.

W której części domu spędzacie najwięcej czasu?

Małgorzata: Najwięcej czasu spędzamy przy biurku w salonie, przy komputerze. Mąż lubi odpoczywać na kanapie. Sypialnia jest nieduża, dlatego tam nie ma za bardzo jak przesiadywać. Kiedyś stał tam stary fotel, ale oddałam go córce do ogrodu. Może pomyślimy o zakupie fotela typu uszak.

Komodę w sypialni wyszukałam w Internecie i sama ją postarzałam.

Ładne wnętrze

Kiedyś byłam chomikiem, przywiązywałam się do rzeczy, nie bardzo lubiłam zmian.

Ładne wnętrze

Czy często gotujecie?

Małgorzata: Gotuję codziennie obiad, mąż głównie wodę na herbatę (śmiech). Od lat kupuję ceramikę z Bolesławca. Ciągle coś zmieniam, na ścianach w kuchni jeszcze niedawno wisiały nasze portrety. Lubimy płytki ceramiczne, które przywozimy z podróży. Przy oknie wiszą obrazki malowane przez naszego kolegę. Nie do końca tu pasują, ale lubię je. Na szafkach kuchennych stoją snopki, kiedyś miałam ich strasznie dużo. Zbierają kurz, dlatego teraz zostały tylko dwa. Uwielbiam zioła w kuchni i korzystam z nich, lubię na nie patrzeć.

Ładne wnętrze

Macie skłonność do gromadzenia przedmiotów?

Małgorzata: Kiedyś byłam chomikiem, przywiązywałam się do rzeczy, nie bardzo lubiłam zmian. Jakby ktoś dał mi dużo pieniędzy i powiedział „idź i się urządź”, na pewno bym tego nie zrobiła, nie wykorzystałabym tej możliwości w pełni. Teraz niepotrzebne przedmioty oddaję lub wyrzucam, kiedyś wszystko przechowywałam. Po życiowych doświadczeniach zdrowotnych zmieniłam podejście do życia, żyję tu i teraz, nie zakładam, co będzie kiedyś. Wszystko zużywam od razu, po prostu zmieniła mi się filozofia życia.

Co planujecie zmienić w mieszkaniu w najbliższym czasie?

Małgorzata: Chciałabym zmienić oświetlenie, marzy mi się kryształowy żyrandol w pokoju dziennym. Uwielbiam kupować na allegro czy też wyszukiwać dekoracje do domu w Internecie. Mogłabym ludziom doradzać w wyborze staroci do domu (śmiech). Mam zamiar pomalować meble w salonie, zastanawiam się nad kolorem, ale chyba szarości będą pasowały. Chętnie pozmieniałabym też coś w kuchni, jak się za coś zabieram, to lubię działać od razu. Mój mąż ma taką naturę, że gdy czegoś nie zrobi natychmiast, to nie zrobi tego w ogóle. Teraz jesteśmy na przykład przed malowaniem ścian, dość często je odnawiamy.

Ja za to budzę się rano i mówię: malujemy! Jadę do sklepu po farby i od razu działamy. Podłogę w salonie mamy drewnianą, ale marzy mi się dąb szczotkowany, kiedyś na pewno ją zmienimy. Nie lubię paneli, wcześniej na podłodze była klepka, może warto było ją wyszlifować. Poza tym nie mamy drzwi w sypialni. Co prawda, jest przez to więcej miejsca, ale to pokój naprzeciwko wejścia. Powinny być tam zamontowane przesuwne drzwi, ale cały czas się nad tym trochę waham.

Mam zamiar pomalować meble w salonie, zastanawiam się nad kolorem, ale chyba szarości będą pasowały. Chętnie pozmieniałabym też coś w kuchni, jak się za coś zabieram, to lubię działać od razu.